W następstwie zmasowanego ataku na Kijów, ukraińskie władze nadal prowadzą poszukiwania osób pod gruzami bloku mieszkalnego w dzielnicy Darnica. Atak miał miejsce w nocy ze środy na czwartek, a liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do co najmniej 24 osób, w tym troje dzieci. Piątek ogłoszono dniem żałoby w Kijowie, z opuszczonymi do połowy masztu flagami przy budynkach publicznych oraz odwołanymi imprezami rozrywkowymi.
Według doniesień „Financial Times” ukraińskie władze podejrzewają, że używane do ataku pociski mogły zawierać zachodnie komponenty. Zdjęcia szczątków z miejsca zdarzenia sugerują obecność fragmentów Ch-101, rosyjskiego nowoczesnego pocisku manewrującego. Władysław Własiuk, ukraiński urzędnik ds. sankcji, ujawnił, że pociski te zostały wyprodukowane w drugim kwartale 2026 roku i zawierały ponad 100 komponentów produkcji zachodniej.
Analiza jednego z podobnych pocisków, który uderzył w budynek mieszkalny 20 stycznia, wykazała obecność chipów produkowanych przez amerykańskie firmy takie jak Texas Instruments, AMD oraz niemiecką Harting Technology Group. Dostarczone „Financial Times” dokumenty wskazują również na to, że niektóre z tych komponentów zostały wyprodukowane po nałożeniu sankcji, co stawia pytania o skuteczność restrykcji ekonomicznych.
Według ekspertów część elementów nosiła numery seryjne z lat 2024 i 2025, co budzi wątpliwości co do przestrzegania sankcji międzynarodowych. Znaleziono także komponenty pochodzące z Chin i Tajwanu, co uznaje się za kontrowersyjne w kontekście aktualnego globalnego krajobrazu politycznego i handlowego.
Z informacji uzyskanych od Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy wynika, że sytuacja w Kijowie pozostaje napięta, a trwające poszukiwania pod gruzami mogą ujawnić kolejne ofiary. W obliczu tych wydarzeń miasto kontynuuje wysiłki w kierunku odbudowy oraz zapewnienia bezpieczeństwa swoim mieszkańcom. Wspólnota międzynarodowa bacznie obserwuje działania Rosji oraz możliwe reakcje na kolejne kroki w tej eskalującej sytuacji.








Dodaj komentarz