Wybuch konfliktu zbrojnego z Iranem i blokada cieśniny Ormuz znacząco wpłynęły na globalne rynki surowcowe, szczególnie na ceny ropy i gazu. Ograniczenie dostaw z Zatoki Perskiej, stanowiące około 20% światowego handlu ropą i gazem LNG, doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen. Ropa podrożała o 40%, sięgając 100 dolarów za baryłkę, a ceny gazu w Europie wzrosły o 80% do 55 euro za MWh.
Analiza wpływu tych wzrostów na rynek energii elektrycznej pokazuje złożony obraz. Hurtowe rynki energii, w tym rynek dnia następnego, wykazały silne uzależnienie od cen gazu. Jednak przewidywania długoterminowe oparte na kontraktach terminowych wskazują na różnorodność reakcji w Europie.
W Polsce ceny kontraktów baseload na 2027 r. wzrosły jedynie nieznacznie o około 2%, z poziomu 99 do 102 euro za MWh. To znacznie mniejszy wzrost w porównaniu z Niemcami (20%) czy Francją (14%), co wynika z dużego udziału węgla w polskim miksie energetycznym.
Hiszpania z kolei, dzięki wysokiemu udziałowi OZE oraz wspieraniu energetyki jądrowej i elektrowni gazowych, odnotowała wzrost cen prądu o 9% mimo innych fundamentów energetycznych niż Polska. System oparty na odnawialnych źródłach i jądrowym wsparciu pokazuje odporność na szoki.
Warto zauważyć różnice w kontraktach krótkoterminowych, zwłaszcza na czwarty kwartał 2026 r. W Polsce ceny wzrosły o 7%, a w Hiszpanii o 14%, podczas gdy w Niemczech i Francji wzrosty wynosiły aż 30%. Francuskie powiązania z niemieckim rynkiem przez połączenia transgraniczne tłumaczą wysoką dynamikę cen.
Polska zawdzięcza swoją odporność na globalne szoki gazowe wysokiemu udziałowi węgla, co jednak utrzymuje wysokie ceny hurtowe. Przykład Hiszpanii pokazuje, że dywersyfikacja miksu energetycznego, w tym zwiększony udział odnawialnych źródeł, również zapewnia odporność, ale przy niższych cenach. Z rosnącą niestabilnością geopolityczną, pytanie o przyszły kierunek polityki energetycznej nabiera szczególnego znaczenia dla bezpieczeństwa gospodarczego.








Dodaj komentarz