Wanda Buk, była wiceminister cyfryzacji i ekspertka ds. energetyki, w rozmowie na antenie Polsatu skrytykowała funkcjonowanie Unii Europejskiej, podkreślając rolę biurokracji w kształtowaniu jej polityki. Według Buk, unijny system handlu emisjami CO2 (ETS) jest przykładem regulacji, które komplikują sytuację gospodarczą w Europie. Była wiceprezes PGE zwróciła uwagę na planowane rozszerzenie ETS do wersji ETS2, które zdaniem ekspertów może przynieść drastyczny wzrost cen energii, nieruchomości i paliw.
Buk wyraziła opinię, że Unia Europejska przypomina bardziej 28 kraj zewnętrzny, czyli Komisję Europejską, która posiada znaczący wpływ na decyzje polityczne. Zdaniem Buk, kraje o słabszej reprezentacji w Brukseli, takie jak Polska, nie są w stanie zmienić europejskiego kierunku działań. „To ten 'kraj’ determinujący rzeczywistość w UE”, powiedziała Buk, podkreślając ograniczone możliwości wpływu poszczególnych państw na decyzje zapadające w Brukseli.
Ekspertka wskazała, że rozważania nad zawieszeniem lub reformą ETS są niewystarczające i że system powinien zostać całkowicie zlikwidowany. Buk przyznała, że realizacja takiego postulatu będzie bardzo trudna, ale konieczne jest podjęcie działań w kierunku całkowitego wycofania się z ETS. „Nie powinniśmy go subsydiować, przekładając koszty między różnymi budżetami, lecz dążyć do jego całkowitej likwidacji”, dodała.
Wskazując na obecne działania Unii Europejskiej, Buk zauważyła, że UE de facto prowadzi politykę klimatyczną kosztem gospodarczej. Podkreśliła, że warto walczyć o zmiany, które zminimalizują wpływ ETS na wzrost cen energii w Polsce i Europie. Jej stanowisko jest przykładem rosnącej krytyki wobec unijnych regulacji wpływających bezpośrednio na portfele obywateli.








Dodaj komentarz