Polscy policjanci z warszawskiego Śródmieścia opowiedzieli o szokujących obowiązkach narzucanych im przez przełożonych. Zamiast wykonywać standardowe obowiązki związane z bezpieczeństwem obywateli, nierzadko musieli oni pełnić rolę osobistych asystentów. „Byliśmy traktowani jak śmieci,” mówią funkcjonariusze, którzy zgłosili sprawę do prokuratury oraz Biura Spraw Wewnętrznych Policji.
Patrycja i Oliwier, policjanci z jednego z najtrudniejszych warszawskich rejonów, twierdzą, że zmuszano ich do załatwiania prywatnych spraw przełożonych, takich jak kupowanie obiadu czy prezentów. „Nasze patrole nie miały chwili wytchnienia, a mimo to musieliśmy wykonywać osobiste zlecenia,” opowiadają. Według raportu, do którego dotarła redakcja, byli wykorzystywani do transportowania pod wpływem alkoholu osób po libacjach urządzanych w komendzie.
Pewnego listopadowego poranka, za swoją działalność zostali zawieszeni po tym, jak oskarżono ich o korupcję w związku z niewłaściwym wykorzystaniem radiowozu. Sprawa związana z rzekomą łapówką, której miało nie być, wciąż jest w toku. Tymczasem kierownictwo jednostki zdecydowało o wszczęciu procedury ich zwolnienia.
Patrycja, mająca 17-letni staż, i Oliwier, zatrudniony w policji od czterech lat, osiągali wybitne wyniki, zatrzymując średnio 120 przestępców rocznie. Mimo tego, ich przełożeni wykorzystali sytuację, aby zastraszyć i zniechęcić ich do pracy. „Zgłaszałam sytuacje do Komendy Głównej i Stołecznej Policji. Mam dowody, takie jak SMS-y i przelewy, które potwierdzają każdą sytuację,” relacjonowała Patrycja.
Rzecznik Komendy Stołecznej Policji potwierdził podjęcie czynności kontrolnych w odpowiedzi na przekazane informacje. „Wyjaśnienie wszystkich przedstawionych sytuacji stanowi priorytet dla służb kontrolnych. Policja działa w oparciu o jasno określone przepisy prawa i procedury, a wszelkie naruszenia są traktowane z najwyższą powagą,” zapewnił podkom. Jacek Wiśniewski.
Jak informowaliśmy, Komendant Stołeczny ma na uwadze dotychczasowe osiągnięcia policjantów, co może wpłynąć na ostateczną decyzję dotyczącą ich dalszych losów w policji. Sprawa pozostaje w toku, a śledczy mają przesłuchać kilkunastu świadków.
Historia Patrycji i Oliwiera rzuca nowe światło na warunki, w jakich pracują warszawscy funkcjonariusze, i stawia pytania o kulturę zarządzania w kluczowych punktach ochrony obywateli. To kolejny przykład systemowych problemów, które wymagają szybkiej i skutecznej interwencji.








Dodaj komentarz