Kilka amerykańskich samolotów KC-135, latających cystern Sił Powietrznych USA, oraz co najmniej jeden samolot wczesnego ostrzegania E-3 Sentry (AWACS) zostało uszkodzonych w wyniku ataku na Bliskim Wschodzie. Według agencji Associated Press, co najmniej 15 amerykańskich żołnierzy zostało rannych, z czego pięciu ciężko. Pentagon ani władze Arabii Saudyjskiej nie potwierdziły oficjalnie tych informacji.
E-3 Sentry, znany jako AWACS, pełni kluczową rolę w systemie dowodzenia i kontroli USA, wykrywając cele z dużej odległości i koordynując działania bojowe. Eksperci podkreślają, że uszkodzenia tych maszyn mogą znacząco wpłynąć na zdolność USA do monitorowania sytuacji w regionie Zatoki Perskiej. Uderzenia Teheranu mają charakter asymetryczny, skupiając się na dronach i systemach wsparcia, co może zakłócić operacje powietrzne.
Trwająca konflikt z Iranem, który wszedł w piąty tydzień, jest wielkim wyzwaniem dla prezydentury Donalda Trumpa. Iran atakował różne obiekty amerykańskie na Bliskim Wschodzie, wykorzystując drony i pociski, co spowodowało znaczne straty wśród sprzętu wojskowego USA, w tym drony MQ-9 Reaper i systemy obrony THAAD.
W ciągu pięciu tygodni, Stany Zjednoczone wystrzeliły około 850 pocisków Tomahawk, co przyczyniło się do alarmującego obniżenia stanów amunicji, zmuszając Pentagon do poszukiwania dodatkowego finansowania w wysokości 200 miliardów dolarów na ich uzupełnienie. BGM-109 Tomahawk, pocisk od lat symbolizujący amerykańską dominację, zdaniem ekspertów może okazać się niewystarczający w obliczu kontynuujących się napięć.
Pentagon rozważa możliwość przeprowadzenia ograniczonych operacji lądowych, w tym potencjalnego ataku na wyspę Chark – kluczowego terminalu eksportowego Iranu, co jednak niesie ze sobą duże ryzyko eskalacji konfliktu. Mimo to, Biały Dom podkreśla, że takie przygotowania nie przesądzają o eskalacji działań wojennych.








Dodaj komentarz