Iran zintensyfikował swoje groźby wobec obiektów cywilnych na Bliskim Wschodzie, które mogą być wykorzystywane przez amerykańskie siły zbrojne. Rzecznik irańskich sił zbrojnych, Abolfazl Shekarchi, ogłosił, że hotele goszczące amerykańskich żołnierzy uważa się za cele wojenne. Słowa te padły w odpowiedzi na trwający konflikt w regionie, gdzie siły amerykańskie prowadzą operacje militarne.
Minister spraw zagranicznych Iranu, Abbas Aragczi, także skierował oskarżenia pod adresem USA, twierdząc, że amerykańscy żołnierze wykorzystują mieszkańców krajów Zatoki Perskiej jako 'żywe tarcze’, ukrywając się w hotelach i biurach. Aragczi zaapelował do właścicieli hoteli o odmowę rezerwacji pokoi dla amerykańskich wojskowych, co ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa lokalnego.
Z informacji agencji Fars wynika, że Iran wysyła ostrzeżenia do obiektów w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Bahrajnie. Anonimowe źródła potwierdzają także zidentyfikowanie obecności amerykańskich sił w Syrii, Libanie i Dżibuti, gdzie żołnierze także poszukują schronienia.
Podkreślić należy, że sytuacja eskalowała po atakach USA i Izraela na Iran z końca lutego. W wyniku tych działań zginął ajatollah Ali Chamenei. Konflikt rozprzestrzenił się na cały region, a Iran odpowiedział na ataki dronami i rakietami, celując w izraelskie i amerykańskie bazy wojskowe.
Iran oskarża również sąsiadów, w tym kraje Zatoki Perskiej, o umożliwianie amerykańskim wojskom przeprowadzanie działań z ich terytoriów. Jednakże państwa te kategorycznie zaprzeczają tym oskarżeniom, zaznaczając, że przed rozpoczęciem konfliktu sprzeciwiały się amerykańskim operacjom z ich ziem i przestrzeni powietrznej.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje napięta, a groźby ze strony Iranu mogą jeszcze bardziej zaostrzyć konflikty, prowadząc do eskalacji walk i zwiększonego ryzyka dla cywilów oraz obiektów infrastruktury cywilnej.








Dodaj komentarz