Cicha dotąd ulica Świerkowa w Będzinie stała się miejscem niespodziewanej akcji ratunkowej po tym, jak tuż przy jednym z domów zapadła się ziemia. W wyniku zdarzenia zawalił się murowany płot, brama oraz część ogrodu. Na miejscu zdarzenia szybko zjawiły się służby miejskie, które zabezpieczyły teren, a eksperci oceniają obecnie, czy nie stwarza on zagrożenia dla pobliskich zabudowań.
Dramatyczna sytuacja miała miejsce na początku tygodnia w dzielnicy Łagisza. Jak relacjonuje pani Bożena, córka właścicielki posesji, wszystko zaczęło się od lekkiego obniżenia terenu, które doprowadziło do pęknięcia podmurówki i ostatecznie do zapadnięcia się ziemi zaledwie kilka metrów od domu. Mieszkańcy są wstrząśnięci, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. – Obyło się jedynie na zniszczeniach ogrodzenia i fragmentu drogi – mówi pani Bożena.
Na miejsce natychmiast przybyła policja, straż miejska oraz przedstawiciele Urzędu Miasta. Droga została zamknięta dla ruchu samochodowego, a piesi mogą przechodzić jedynie wąskim pasem. Co więcej, sytuację komplikuje fakt, że niedaleko osuwiska przebiegają ważne magistrale, takie jak gazociąg, wodociąg i kanalizacja. Ciągle monitorowany jest ich stan, aby zapobiec ewentualnej awarii.
Co ciekawe, mieszkańcy ulicy Świerkowej już wcześniej zgłaszali problemy z gruntem. Pomimo składanych pism, urzędy odpowiedzialne za górnictwo nie przyjmowały na siebie odpowiedzialności. Dwa lata temu oceniono nawet, że „nic się nie wydarzy”. Dzisiaj sprawą zajmują się służby miejskie oraz eksperci od zarządzania kryzysowego, badając, czy osuwisko może zagrozić sąsiednim budynkom.
Specjaliści szczegółowo sprawdzają stan budynków w okolicy, poszukując pęknięć ścian czy oznak osiadania fundamentów. Decyzja o ewentualnej ewakuacji lub dalszym zabezpieczeniu terenu będzie zależała od wyników ekspertyz. Obecnie teren wokół zapadliska pozostaje pod ścisłą obserwacją, a kwestia naprawy zniszczeń zostanie rozstrzygnięta po zakończeniu badań.








Dodaj komentarz