We wtorek pojawiły się kontrowersje wokół ministra spraw zagranicznych Węgier, Petera Szijjarto, który przyznał, że konsultuje tematy omawiane na forum Unii Europejskiej z Rosją. Premier Donald Tusk, krytykując tę sytuację, nazwał ją „hańbą”. Wcześniej dziennik „The Washington Post” ujawnił, że Szijjarto przekazywał relacje z unijnych spotkań rosyjskiemu ministrowi Siergiejowi Ławrowowi. Chociaż początkowo Szijjarto zaprzeczał, ostatecznie potwierdził informacje w rozmowie z portalem Telex.
Premier Tusk zareagował na te doniesienia, publikując wpis w mediach społecznościowych, w którym potępił działania węgierskiego ministra. Poruszenie wywołał również komentarz wicepremiera i byłego szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który bezpośrednio zwrócił się do Szijjarto, przypominając o wcześniejszych zaprzeczeniach dotyczących „fake newsów”.
Rozmowa Szijjarto z Ławrowem z 2020 roku również trafiła na łamy mediów. Wcześniejsze wyciek informacji wywołały spekulacje dotyczące możliwego wsparcia Rosji dla byłego premiera Słowacji Petera Pellegriniego przed wyborami parlamentarnymi w tym kraju. Chociaż do spotkania doszło, ostatecznie Pellegrini przegrał wybory.
Sytuacja wywołała ostrą krytykę ze strony opozycji na Węgrzech. Lider opozycji, Peter Magyar, zapowiedział, że jeśli jego obóz wygra nadchodzące wybory 12 kwietnia, natychmiast rozpocznie dochodzenie w tej sprawie. Magyar określił działania Szijjarto jako zdradę, za którą grozi dożywocie.
Cała sytuacja rzuca cień na politykę zagraniczną Węgier i rodzi pytania o lojalność Budapestu wobec unijnych partnerów. To pokazuje, jak delikatna i skomplikowana jest dzisiaj polityka międzynarodowa, a zwłaszcza rola, jaką odgrywa Węgry w relacjach z Moskwą. Kulisy tej dyplomatycznej afery będą zapewne przedmiotem licznych analiz i dyskusji zarówno w Europie, jak i poza nią.








Dodaj komentarz