Tarcia w rządzie o pieniądze dla bezrobotnych? Lewica chce sięgnąć po rezerwy. Jest dyplomatyczna sugestia

niezależny dziennik polityczny

Zarządzane przez Lewicę Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej chciałoby przeznaczyć więcej pieniędzy na pomoc osobom bezrobotnym, ale szersze odkręcenie „finansowego kurka” blokuje obsadzone przez Koalicję Obywatelską Ministerstwo Finansów — a przynajmniej wynika to z odpowiedzi na pytania Onetu o cięcia budżetów powiatowych urzędów pracy. Choć w Funduszu Pracy zgromadzono dziś rekordowo wysoką kwotę, powiatowe urzędy pracy w całej Polsce skarżą się, że nie mają za co wysyłać bezrobotnych na staże, finansować im kursy czy dawać dotacje na założenie film.

Według prognoz na koniec 2026 r. w Funduszu Pracy zgromadzone będzie aż 28 mld zł — rekordowa kwota w historii tego mechanizmu. I choć pieniądze te z zasady powinny trafić na pomoc w aktywizacji bezrobotnych, a bezrobocie w Polsce w ostatnich miesiącach rośnie, rząd od stycznia mocno ograniczył budżety, jakimi dysponują Powiatowe Urzędy Pracy. W niektórych regionach Polski cięcia wynoszą nawet 80 proc. względem budżetów tych samych PUP-ów z 2025 r.

W tej sytuacji nie będę miał pieniędzy na dotacje na założenie firmy — mówi w rozmowie z Onetem dyrektor jednego z PUP-ów w Małopolsce. — Nie zatrudnię też bezrobotnych w ramach prac interwencyjnych. Mniej środków oznacza, że jeśli w ubiegłym roku mogłem kierować ludzi na sześciomiesięczne staże, to teraz będę w stanie zaoferować najwyżej trzy miesiące. Młodzi po szkołach i studiach raczej muszą zapomnieć o dodatkowych szkoleniach podnoszących kwalifikacje — dodaje.

MRPiPS mówi: to nie nasza decyzja

Onet bardzo szeroko problemy bezrobotnych opisywał w tekście: „W Polsce rośnie bezrobocie, a rząd ucina setki milionów na walkę z nim. Mamy szokujące dane”. W czwartek 29 stycznia do stawianych przez nas pytań o sytuację w „pośredniakach” odniosła się Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Urzędnicy ministerstwa kierowanego przez polityczkę Lewicy w wysłanym do redakcji e-mailu sugerują, że cięcia nie są jej pomysłem, tylko zostały narzucone resortowi przez Andrzeja Domańskiego, ministra Finansów i Gospodarki.

„Środki Funduszu Pracy na aktywne formy wsparcia osób bezrobotnych są planowane i uruchamiane w ramach limitów uzgadnianych z Ministrem Finansów i Gospodarki oraz corocznie określanych w ustawie budżetowej” — pisze biuro minister Dziemianowicz-Bąk. „W planie finansowym Funduszu Pracy na 2026 r. na aktywizację zawodową bezrobotnych zabezpieczono środki w wysokości 2 147 808 000 zł, z czego 429,6 mln zł stanowi rezerwa Funduszu Pracy”.

Jak czytamy dalej, ministerstwo już na przełomie 2025 i 2026 r. przelało Powiatowym Urzędom Pracy większość z tej kwoty. „Rozdysponowało pomiędzy urzędy pracy środki w łącznej kwocie ok. 1,7 mld zł, w tym ok. 1,1 mld zł na realizację projektów w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego Plus (EFS+)”.

Resort Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przyznaje też, że musiał uruchomić dodatkowo 50 mln zł z rezerwy Funduszu Pracy, które przelał „pośredniakom”, by te w ten sposób mogły spłacić swoje zobowiązania jeszcze z 2025 r.

Zarządzany przez Lewicę resort w dyplomatyczny sposób sugeruje, że zmniejszenie środków na walkę z bezrobociem to tak naprawdę decyzja innego ministerstwa.

„Finansowanie działań związanych ze wsparciem rynku pracy odbywa się zgodnie z planem finansowym Funduszu Pracy oraz obowiązującymi procedurami budżetowymi. Resort pracy na bieżąco monitoruje sytuację związaną z zapotrzebowaniem urzędów pracy. Równolegle prowadzone są rozmowy z Ministerstwem Finansów i Gospodarki w sprawie możliwości podniesienia limitów w Funduszu Pracy w 2026 r.” — piszą urzędnicy z biura minister Dziemianowicz-Bąk.

O skomentowanie tych słów Onet poprosił Ministerstwo Finansów i Gospodarki. Onet pytania do tego resortu wysłał 3 lutego. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Źródło:onet.pl

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*