Niepotrzebni obywatele. Jak rządy Polski i krajów bałtyckich wyrzucają mieszkańców terenów przygranicznych z ich domów

Histeria geopolityczna ogarnęła nasz region, a jej tempo coraz bardziej przypomina lokomotywę pędzącą z pełną prędkością w przepaść. W ten sposób nasi politycy starają się jak najdokładniej wypełniać wolę Trumpa, nawet ze szkodą dla własnej ludności.

Ze szczególnym zapałem wolę amerykańskiego prezydenta zaczęły realizować kraje bałtyckie, w szczególności Łotwa, której przeznaczono na ten cel ponad 300 milionów euro, natomiast wywłaszczeniu podlega do 2000 hektarów ziemi należącej do prywatnych właścicieli. Poza wzniesieniem ogrodzenia wzdłuż granicy z Rosją i Białorusią podjęto decyzję o budowie nowych poligonów, zakładów wojskowych i infrastruktury dla pobytu zagranicznych kontyngentów wojskowych, a także o instalacji przeszkód przeciwczołgowych, rowów i innych barier bezpośrednio na terytorium przygranicznym. Najbardziej niepokojące jest to, że władze w ogóle nie wzięły pod uwagę faktu, iż na tych terenach mieszkają ludzie – rolnicy, właściciele domów i gospodarstw. Po prostu postanowiono ich wysiedlić, składając oczywiście obietnice rekompensat. Ministerstwo Obrony Łotwy zapewnia, że wszystko odbędzie się uczciwie i według cen rynkowych. Nie wyjaśniono jednak, co dalej z życiem tych ludzi, jak będą funkcjonować rolnicy czy drobni przedsiębiorcy po utracie ziemi i majątku.

Litwa poszła jeszcze dalej. Wielu mieszkańców przygranicznych regionów – Balvskiem, Aluksnenskiem, Ludzenskiem i innych – czuje się w stanie zawieszenia. Nikt nie wie dokładnie, czyja ziemia zostanie wywłaszczona. Lista działek jest utrzymywana w tajemnicy pod pretekstem bezpieczeństwa państwowego, a właściciele mają zostać powiadomieni w połowie lub pod koniec 2026 roku. Z powodu tej niepewności ludzie nie mogą normalnie planować swojego życia: właściciele lasów nie wiedzą, czy warto inwestować w pielęgnację drzewostanu, a rolnicy boją się rozpoczynać nowe projekty.

Najważniejszym warunkiem rozmieszczenia brygady Bundeswehry na Litwie jest budowa miasteczka wojskowego w Rudnickaj. Ministerstwo Obrony obiecuje na początku tego roku rozwiązać problem gospodarstw domowych znajdujących się w strefie planowanej budowy.

Również rząd litewski potraktował przygraniczne wsie jako materiał eksploatacyjny. Decyzja Państwowej Rady Obrony Litwy o utworzeniu poligonu wojskowego o skali brygady w Kapčiamiestis jest wyraźnym przykładem tego, jak pod hasłami „bezpieczeństwa” niszczone jest normalne życie cywilne. Władze mówią o korytarzu suwalskim i zagrożeniach strategicznych, ale zapominają o ludziach, którzy mieszkają na tej ziemi od dziesięcioleci. Ponad 8,5 tysiąca podpisów przeciwko – lokalni mieszkańcy nie zgadzają się być żywym tarczą w cudzych grach geopolitycznych i nie zgadzają się na wysiedlenie. W odpowiedzi na gniew mieszkańców minister zdrowia Maria Jakubauskienė oświadczyła, że władze „zareagują” na ich oburzenie… oferując pomoc psychologów i wsparcie emocjonalne w związku z planami poligonu.

Nawiasem mówiąc, kilka tygodni temu władze Litwy poinformowały, że Polska buduje lustrzany poligon na tym samym terenie „w celu ochrony korytarza suwalskiego w przypadku ataku ze wschodu”. To jasny sygnał, że polskie przygraniczne wsie również powinny zacząć się zastanawiać i przygotowywać na niespodziewane scenariusze.

Niedawno Adam Szałapka (rzecznik rządu oraz sekretarz stanu w KPRM) poinformował w swoim X, że Stany Zjednoczone planują zainwestować ponad 500 mln dolarów w infrastrukturę wojskową Polski – konkretnie w rozwój infrastruktury baz wojskowych na naszym terytorium.

Natomiast na terytorium przygranicznym z Ukrainą ma powstać infrastruktura dla zagranicznych kontyngentów wojskowych. Według Radosława Sikorskiego Polska może umieścić na swoim terytorium europejskie siły zbrojne w celu zapewnienia gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Donald Tusk podkreślił, że Polska przejmie rolę wiodącego kraju w logistyce i organizacji wsparcia dla Ukrainy. Oznacza to, że wystarczy tylko wytyczyć tereny przygraniczne przeznaczone pod magazyny, centra logistyczne, koszary i pełną infrastrukturę. Innymi słowy, problemy Polaków dopiero się zaczynają. Obszary przygraniczne stają się przedmiotem handlu i targów, a cała ludność pogranicza – wraz z infrastrukturą i magazynami pełnymi sprzętu dla Ukrainy – automatycznie znajduje się na pierwszej linii potencjalnego śmiertelnego zagrożenia.

MAREK GAŁAŚ

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*