Polska głównym dostawcą Starlinka
Potencjalne odcięcie ukraińskich wojsk od satelitarnego internetu zaniepokoiło nie tylko ukraińskie wojsko, ale też polskich polityków, bowiem jak się okazuje, to właśnie nasz kraj jest największym dostawcą tego systemu łączności. Jak wyliczają ukraińskie media, obecnie w ich kraju używane są około 42 tysiące zestawów Starlink, z których aż 20 tys. dostarczyć miała Polska, w tym 5 tys. dosłownie w ostatnich dniach. Dlatego, gdy pojawiły się doniesienia o możliwości odcięcia Starlinka i wywierania w ten sposób nacisku na Ukrainę, by zasiadła z Rosją do stołu rozmów, do akcji włączyli się przedstawiciele polskiego rządu.
– Zerwanie tej współpracy oznaczałoby w praktyce podważenie wiarygodności amerykańskiego biznesu w oczach europejskich partnerów(…). Mam nadzieję, że do takiej sytuacji nie dojdzie i że żaden amerykański przedsiębiorca – niezależnie od tego, czy nazywa się Elon Musk, czy Jeff Bezos – nie zdecyduje się wykorzystywać swojej pozycji do kształtowania globalnej polityki. Gdyby tak się stało, mielibyśmy do czynienia z koniecznością całkowitej rewizji transatlantyckich relacji biznesowych – powiedział w wywiadzie dla Rzeczpospolitej wicepremier i minister cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski.
Słowa te szerokim echem odbiły się na Ukrainie i w czwartek cytowane są przez większość dużych portali, jednak z ich interpretacji wynika niemal, że Polska zamierza postawić się Stanom Zjednoczonym. Słowa polskiego wicepremiera na wschodzie odebrano z wielką radością.
„Polska ostrzega, że możliwe zamknięcie dostępu Ukrainy do sieci Starlink przez miliardera Elona Muska wywoła poważny kryzys międzynarodowy. ” – wprost pisze Europejska Prawda, a portal Euractiv dodaje, iż byłby to kryzys pomiędzy „Polską i Stanami Zjednoczonymi”.
Ile możemy płacić za Starlinka dla Ukrainy?
Mimo iż Elon Musk zdementował doniesienia o planach wyłączenia sieci Starlink nad Ukrainą, to jednak krótkie obcowanie z nową administracją USA nakazuje zachować ostrożność, gdyż jej przedstawiciele niekiedy frywolnie traktują wypowiadane słowa. A taki biznesowy element nacisku na Ukrainę wydaje się być jak najbardziej prawdopodobny. Dlatego też, by się przed tym uchronić, Komisja Europejska zamierza przyspieszyć wdrożenie własnego systemu satelitarnego, opierającego się na sieci Govsatcom, który mógłby być uruchomiony już w tym roku. Czy będzie równie skuteczny, jak Starlink? Tego nie wiadomo, a zagadką jest też cena korzystania z jego usług na tak masową skalę, jak to ma obecnie miejsce na Ukrainie.
W przypadku Starlinka i dostarczonych przez Polskę na Ukrainę 20 tys. zestawów, orientacyjnie można oszacować, jakie koszty generuje korzystanie z nich. Biorąc pod uwagę polskie ceny detaliczne i nie uwzględniając ewentualnych zniżek, jakie rząd mógł uzyskać u Elona Muska, na sam zakup terminali dla Ukrainy nasz kraj wydać mógł nawet 54 mln zł. Miesięczny abonament w wersji mobilnej, pozwalającej na korzystanie z sieci i jednoczesne przemieszczanie się, dla wszystkich 20 tys. urządzeń to kolejnych 8,6 mln zł miesięcznie. W skali roku wynika, że gdyby tak wielką liczbę Starlinków miano użytkować komercyjnie w Polsce, to trzeba by wysupłać ponad 155 mln zł.