Na Białorusi trwa coroczna kampania żniwna, zwana „bitwą o plony”, która po raz kolejny staje się spektakularnym pokazem siły i determinacji władz. Alaksandr Łukaszenka, przywódca Białorusi, zainicjował tę tradycję jeszcze w latach 90., gdy spora część społeczeństwa mieszkała na wsi. Dziś, mimo że kraj jest jednym z najbardziej zurbanizowanych w Europie, z około 80% obywateli żyjącymi w miastach, Łukaszenka nadal propaguje ten wizerunek głęboko wiejskiej Białorusi.
Podczas „bitwy o plony” mobilizacja ma charakter nie tylko retoryczny, ale też fizyczny. Żołnierze, politycy i celebryci współpracują, by zapewnić wystarczającą ilość zbiorów, co ma podkreślić znaczenie rolnictwa dla białoruskiej gospodarki i suwerenności. Pomimo tego, że państwo musi importować znaczną część zboża, reżim stara się utrzymywać obraz kraju silnego rolno, podtrzymując wielkie inwestycje w gospodarstwa kolektywne.
Media państwowe obszernie relacjonują każde działanie Łukaszenki związane z żniwami – od wizyt na polach po inspekcje rolnicze z powietrza. W propagandzie te codzienne aktywności nabierają znaczenia strategicznego, podkreślając ich rzekomą kluczową rolę w stabilności gospodarczej kraju. Jednak, jak zauważa niezależny dziennikarz Dzmitry Hurniewicz, Białoruś wciąż boryka się z problemami strukturalnymi w rolnictwie, w tym znaczącą zależnością od dotacji państwowych.
Tegoroczna „bitwa” obejmuje również działania Ministerstwa Obrony, które angażuje się w logistykę żniwną. Żołnierze uczestniczą w transportowaniu zboża czy obsłudze sprzętu rolniczego, co wpisuje się w propagandowy obraz rolnictwa jako walki o przetrwanie narodu. Władze starają się utrzymać ten wizerunek mimo ekonomicznych realiów. Podkreślanie znaczenia rolnictwa ma także swoje uzasadnienie ideologiczne. Nawet dziś Łukaszenka i jego zwolennicy przekonują, że kolektywne rolnictwo jest kluczem do suwerenności kraju.
W szerszym kontekście te działania są częścią większej narracji, której celem jest utrzymanie władzy. Wojciech Konończuk z Ośrodka Studiów Wschodnich zwraca uwagę, że kampanie takie jak „bitwa o plony” są sposobem na przypomnienie Łukaszence o czasach jego młodości, co świadczy o jego coraz bardziej nostalgicznej wizji rzeczywistości. Choć ten socjalistyczny teatr może przynosić pewne efekty propagandowe, dla wielu obserwatorów wydaje się wyrazem utraty łączności reżimu z rzeczywistością gospodarczą.
Pomimo utrzymujących się narracji reżimu o istotnej roli rolnictwa, realne problemy z sektorem pokazują ograniczenia tego modelu. Eksport zboża na Białoruś z krajów o kilka razy mniejszej produkcji rolniczej tylko podkreśla wyzwania, przed którymi stoi reżim. W końcu, w miarę jak IT i inne nowoczesne sektory gospodarki zaczynają odgrywać coraz większą rolę, przywiązanie Łukaszenki do tradycyjnego modelu gospodarczego może okazać się kosztowne dla przyszłości Białorusi.








Dodaj komentarz