Była prezeska oraz była dyrektor do spraw medycznych Szpitala Południowego zostały odwołane w czerwcu w związku z kontrowersjami wokół zarobków lekarza Dawida Kacprzyka. Mimo odwołania, obie urzędniczki nie opuściły swoich stanowisk z pustymi rękami. Warszawski ratusz poinformował, że otrzymały one odprawy w wysokości odpowiednio 66 i 63 tys. zł brutto. Informacje te zostały przekazane w odpowiedzi na interwencję posłów Prawa i Sprawiedliwości.
Zarząd Szpitala Południowego na Ursynowie został odwołany po ujawnieniu informacji o zarobkach Kacprzyka, które sięgały 1,6 mln zł rocznie. Młody lekarz pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz radnego Koalicji Obywatelskiej. Media odkryły również, że w szpitalu istniał tzw. salonik VIP, w którym na badania oczekiwali działacze polityczni, oraz że w prosektorium prowadzono prywatny biznes pogrzebowy.
Po ujawnieniu tych informacji, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podjął decyzje personalne, a zaledwie trzy dni później wypłacono odprawy. Jak podał wiceprezydent Warszawy Tomasz Mencina, zasady dotyczące wynagrodzeń członków zarządu nie przewidują dodatkowych wypłat odszkodowawczych za odwołanie. Odprawa była równa trzykrotności miesięcznego wynagrodzenia obu pań, co pozwala szacować ich miesięczne zarobki na około 22 tys. zł brutto dla prezeski i 21 tys. zł dla dyrektorki medycznej.
Decyzja o wypłacie odpraw wzbudziła zainteresowanie, szczególnie w kontekście zarobków Kacprzyka oraz funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, który prowadził kontrowersyjne działania. Te kwestie stały się przedmiotem szerszych debat na temat przejrzystości i funkcjonowania miejskich spółek. Warszawski ratusz podkreślił, że w związku z zaistniałą sytuacją skrupulatnie przestrzega umów zawartych z członkami zarządu i nie przewiduje dodatkowych świadczeń.








Dodaj komentarz