Łowca darmowych obiadów z Rudy Śląskiej wywołuje poruszenie wśród restauratorów

46-letni mężczyzna z Rudy Śląskiej stał się postrachem lokalnej gastronomii, wykorzystywując prosty schemat działania do wyłudzania darmowych obiadów. Znany na Śląsku jako Jan W., odwiedza restauracje, zamawia obfite posiłki i alkohole, by na końcu oznajmić, że nie ma możliwości zapłaty. Dokumenty biznesowe rozłożone na stole mają dodatkowo uwiarygodnić jego wiarygodność jako przedsiębiorcy.

Pomimo licznych zgłoszeń, działania Jana W. jedynie kończą się mandatami i grzywnami, które pozostają nieopłacone. Policja przyznaje, że często są to traktowane jako drobne przestępstwa. Jak wyjaśnia podkomisarz Paulina Gnietko, mężczyzna do tej pory odpowiada za wykroczenia szalbierstwa, a jego przypadki zwykle nie interesują organów ścigania.

Jednak przedsiębiorcy z Bytomia, Rudy Śląskiej i Tarnowskich Gór postanowili działać wspólnie, próbując nagłośnić skalę wyłudzeń i zmienić kwalifikację prawną czynu. Właścicielka lokalu Da Grasso, Monika Sulewska-Bajkiewicz, wskazuje, że przy pojedynczych oszustwach szkodliwość społeczna jest znikoma. Jednak teraz, znając rozmiar procederu, przedsiębiorcy mają nadzieję, że uda się zmienić postrzeganie prawne czynów jako oszustwa, co może skutkować nawet karą do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Tego typu działania wyłudzaczy stają się powszechnym problemem, nie tylko w branży gastronomicznej. Restauracje, borykając się z klientami, którzy regularnie znikają bez płacenia, zaczynają tracić cierpliwość i szukać wspólnych rozwiązań w mediach społecznościowych. Właściciele lokali wierzą, że nagłośnienie sprawy pomoże ukrócić bezkarność osób łamiących prawo w ten sposób.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*