Jarosław Kaczyński oficjalnie potwierdził rozłam w Prawie i Sprawiedliwości, wykluczając Mateusza Morawieckiego oraz jego zwolenników z partii. Powodem było niepodpisanie przez nich tzw. lojalek, które miały gwarantować zrzeczenie się działań w stowarzyszeniu Rozwój Plus. Próby negocjacji zakończyły się fiaskiem, co nasiliło podziały wśród działaczy.
Morawiecki, próbując negocjować z Kaczyńskim, przedstawił 21 propozycji rozwiązania konfliktu, jednak jego odmowa podpisania lojalek przeważyła szalę na niekorzyść. Rozłam w partii wywołał euforię wśród frakcji przeciwnych Morawieckiemu, które natychmiast rozpoczęły kampanię oskarżeń. Były szef MON, Mariusz Błaszczak, skrytykował Morawieckiego za sprzeciw wobec zakupu F-35, a rzecznik Rafał Bochenek przypomniał jego opór wobec programu 500 plus.
Morawiecki, podczas konferencji prasowej, zaznaczył, że do ostatniej chwili próbował dążyć do jedności w obozie PiS. Wysłał list do Kaczyńskiego z nowymi propozycjami, próbując ratować sytuację. Mimo to, formalne posiedzenie komitetu politycznego we wtorek potwierdzi decyzję o wykluczeniu z PiS osób niepodpisujących lojalek.
Według Morawieckiego, grupa jego zwolenników liczy 40 polityków, w tym 37 posłów, co czyni ją trzecim co do wielkości klubem w Sejmie. Utrata 37 posłów oznacza dla PiS koniec dominacji jako największego klubu w Sejmie, co znacząco zmienia układ sił.
Sytuacja na prawicy zaczyna przypominać „serial”, w którym obie strony obrzucają się nawzajem przypisywaniem winy za rozłam. Walka o przekonanie wyborców na swoją stronę jest kluczowa, gdyż rozczarowani prawicowi wyborcy źle znoszą podziały i wewnętrzne konflikty.
Obie strony, znające swoje słabości, przygotowują się do politycznej batalii pełnej wzajemnych oskarżeń i wyciągania kompromitujących dokumentów. Przyszłość PiS oraz stabilność prawej strony sceny politycznej stają się coraz bardziej niepewne.








Dodaj komentarz