Z międzynarodowego śledztwa dziennikarskiego wynika, że europejski menedżer haseł Passwork technologicznie powiązany jest z rosyjskim odpowiednikiem. Oprogramowanie to jest używane przez instytucje rządowe, uczelnie oraz przedsiębiorstwa, w tym w Polsce. Budzi to obawy wśród ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa ze względu na brak odpowiedniej transparentności.
Bezpieczeństwo haseł jest kluczowym elementem dla każdego użytkownika internetu. Menedżery takie jak Passwork pozwalają na generowanie i przechowywanie wielu haseł, co eliminuje konieczność ich pamiętania lub zapisywania. Jednak zaufanie do tego typu oprogramowania zależy w dużej mierze od jego twórców i warunków jego powstania.
Passwork został założony w 2014 roku w Rosji, w Archangielsku. Początkowo budził wątpliwości co do swej niezależności. W 2017 roku założyciele firmy, Ilia Garakch i Andriej Piankow, stworzyli spółkę w Finlandii, by oddzielić dane europejskie od rosyjskich. Po rozpoczęciu wojny Rosji w Ukrainie sprzedali swoje udziały, a dwa lata później firma została zamknięta.
Po tych wydarzeniach powstała hiszpańska spółka Passwork Europe, nadzorowana przez Aleksandra Muntiana, z rosyjskim kierownictwem. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich utworzono też Passwork FZ-LLC, gdzie jednym z dyrektorów jest Garakch. Choć oficjalnie hiszpańska spółka jest niezależna, obie firmy używają tego samego logo i kodu źródłowego.
Rosyjski odpowiednik Passwork posiada certyfikaty od Federalnej Służby Kontroli Technicznej FSTEC oraz FSB, co wymagało udostępnienia kodu rosyjskim służbom. Choć nie znaleziono dowodów na obecność złośliwego oprogramowania w wersji europejskiej, istnieją obawy, że kod źródłowy może zawierać luki bezpieczeństwa.
Eksperci ostrzegają, że synchronizacja aktualizacji kodu pomiędzy europejską a rosyjską wersją może stwarzać zagrożenie. Bart van den Berg z Instytutu Clingendael podkreśla, że dostęp władz rosyjskich do kodu stanowi poważne zagrożenie dla cyberbezpieczeństwa. Dodatkowo, brak przejrzystości co do struktury właścicielskiej Passwork pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi.
Użytkownicy Passwork w wielu krajach, w tym w Polsce, nie byli świadomi rosyjskiego pochodzenia oprogramowania. Znalazły się wśród nich firmy IT oraz przedsiębiorstwa obsługujące administrację publiczną. Przykładem jest Sunreef Yachts, która wdrożyła program kilka lat wcześniej.








Dodaj komentarz