Spacer w lesie dla rodziny z gminy Tomaszów Lubelski prawie zakończył się tragedią. 3,5-letni chłopiec nagle zniknął z oczu rodzicom, co uruchomiło lawinę działań ratunkowych. Po południu, w sobotę, 19 lipca, chłopiec oddalił się podczas spaceru niedaleko domu. Rodzice, przerażeni zniknięciem syna, natychmiast rozpoczęli poszukiwania, ale szybko zrozumieli, że potrzebna będzie pomoc. Na miejsce wezwano policję oraz straż pożarną, zarówno Państwową jak i Ochotniczą. Do akcji włączyli się również okoliczni mieszkańcy, a teren przeczesywano także za pomocą drona. Każda minuta miała znaczenie, gdyż zbliżał się wieczór i warunki świetlne ulegały pogorszeniu. Po niespełna godzinie od zgłoszenia, chłopca odkrył funkcjonariusz patrolu interwencyjnego. Znaleziono go w lesie, niespełna kilometr od miejsca, gdzie ostatnio był widziany przez rodziców. Chłopiec był przestraszony, jednak cały i zdrowy. Funkcjonariusze natychmiast zapewnili mu opiekę, a następnie przekazali go ekipie karetki pogotowia, która zabezpieczyła jego stan zdrowia. Wkrótce potem mały poszukiwany wrócił pod opiekę rodziców. Akcja zakończyła się szczęśliwym finałem, za co ogromna zasługa należy się nie tylko służbom mundurowym, ale i wszystkim mieszkańcom, którzy pomogli w poszukiwaniach. Sytuacja ta przypomina, jak ważna jest czujność i szybka reakcja w podobnych przypadkach.








Dodaj komentarz