Coraz więcej osób wybiera solo śluby jako wyraz samorealizacji

Biała suknia, przysięga i ceremonia bez drugiej osoby u boku – solo śluby zyskują na popularności, także w Polsce. Choć nie mają skutków prawnych, symboliczne zaślubiny z samym sobą, nazywane sologamią, odzwierciedlają nowoczesne podejście do życia i związku z samym sobą.

Inicjatywa zakłada, że dbanie o siebie i swoje potrzeby jest kluczem do lepszych relacji z innymi. Marta Szymczak, współtwórczyni projektu „One&Only”, podkreśla, że solo śluby nie są alternatywą dla tradycyjnych zaślubin, lecz formą deklaracji o znaczeniu relacji z samym sobą. Ceremonię poprzedza 21-dniowy proces przygotowawczy, podczas którego uczestnicy pracują nad samoświadomością i samoakceptacją.

Psycholożka Katarzyna Kucewicz zauważa, że popularność solo ślubów wpisuje się w zmieniającą się rolę kobiet w społeczeństwie. „Kobiety mogą teraz postawić siebie w centrum” – mówi. Jednak decyzje o takim kroku bywają kontrowersyjne, a kobiety decydujące się na solo ślub są czasem błędnie postrzegane jako egoistki.

Chociaż większość klientek „One&Only” to kobiety, rośnie także zainteresowanie wśród mężczyzn. Solo śluby są również sposobem na oderwanie się od norm i oczekiwań społecznych. „Dbanie o siebie to nie egoizm, to fundament lepszych relacji z innymi” – dodaje Szymczak.

Pomimo dostępności profesjonalnych usług organizujących ceremonie, wiele osób wybiera spontaniczne i osobiste formy świętowania, takie jak wyjście na łono natury z bliskimi. Koszt ceremonii w ramach „One&Only” wynosi około 5 tysięcy złotych, ale każda osoba może samodzielnie dostosować jej formę do indywidualnych potrzeb.

Solo śluby mogą być manifestem niezależności lub narzędziem do głębszego zrozumienia siebie, jednakże, jak zaznacza Kucewicz, ważne jest, aby nie traktować ich jako ucieczki od relacji społecznych. Pozostaje wyzwaniem, jak pogodzić indywidualizm z potrzebą bycia częścią społeczeństwa, co jest istotne w dzisiejszym zglobalizowanym i często odizolowanym świecie.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*