W Beskidzie Wyspowym, na zboczu góry Lubogoszcz, w województwie małopolskim, doszło do tragicznego wypadku małego śmigłowca Robinson R44 Raven II. W katastrofie, która miała miejsce podczas lotu powrotnego z Węgier do Polski, zginął 30-letni pilot, były siatkarz, Błażej Czarnecki. Prokuratura ujawniła, że wstępne ustalenia sugerują, iż utrata orientacji przez pilota, spowodowana trudnymi warunkami atmosferycznymi, była przyczyną zdarzenia.
Śmigłowiec nagle zniknął z radarów około godziny 2 w nocy. Poszukiwania trwały kilka godzin i zakończyły się odnalezieniem wraku wraz z ciałem pilota dopiero rano. Warunki były skrajnie trudne – gęsta mgła i niemal zerowa widoczność mogły przyczynić się do dezorientacji pilota, co przy dużej prędkości śmigłowca doprowadziło do katastrofy.
Śledztwem zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Limanowej. Prokurator Justyna Rataj-Mykietyn, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu, poinformowała, że w pobliżu wraku znaleziono ciało pilota z licznymi obrażeniami. Potwierdzono, że nie było innych osób na pokładzie. Ze względu na trudne warunki terenowe oględziny miejsca trwały wiele godzin.
W badaniu uczestniczyli eksperci z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych oraz policja. Okazało się, że śmigłowiec nie miał czarnej skrzynki, co utrudnia ustalenie przebiegu lotu. Dane z urządzeń pokładowych wskazują jednak, że prędkość maszyny przekraczała 200 km/h w momencie zderzenia.
Komentując wypadek, Piotr Abraszek, ekspert ds. lotniczych, podkreśla, że przyczyny są wciąż badane i ważne będzie rozwinięcie raportu przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych. Wstępny raport ma się pojawić w ciągu 30 dni.
Wrak został zabezpieczony, a silnik przetransportowano do hangaru w celu dalszej analizy przez specjalistów. Badane będą także lokalizator oraz inne urządzenia nawigacyjne, co ma pomóc w ustaleniu przyczyn zderzenia. Sekcja zwłok pilota zostanie przeprowadzona w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie.







