Donald Trump ogłosił na platformie Truth Social powołanie nowych władz w strukturach wywiadowczych. Wyznaczył 38-letniego finansistę, Pultego, który ma objąć obowiązki dyrektora Wywiadu Narodowego USA. Decyzja wzbudziła wiele kontrowersji, bowiem Pulte, mimo rozległego doświadczenia w zarządzaniu instytucjami finansowymi jak Fannie Mae i Freddie Mac, nie posiada przygotowania w zakresie wywiadu, bezpieczeństwa narodowego czy służby wojskowej.
Trump chwalił Pultego za „głębokie doświadczenie w zarządzaniu wrażliwymi sprawami”, jednak jego nominacja została szeroko skrytykowana jako wyraz faworyzowania lojalistów prezydenta. Jak zauważyli komentatorzy, jego brak doświadczenia w zakresie bezpieczeństwa budzi obawy o skuteczność zarządzania amerykańskimi agencjami wywiadowczymi.
Pulte, który dotychczas kierował Federalną Agencją Finansowania Mieszkaniowego (FHFA) oraz pełnił funkcję przewodniczącego rad nadzorczych dwóch gigantów rynku hipotecznego, zastąpi Tulsi Gabbard. Gabbard złożyła rezygnację z powodu ciężkiej choroby swojego męża. Wcześniejsze zapowiedzi Trumpa wskazywały jednak na Aarona Lukasa jako zastępcę Gabbard, co podkreśla nagłą zmianę planów administracji.
Kontrowersje wokół Pultego narastają również z powodu jego działań jako szefa FHFA. To właśnie on kierował do ministerstwa sprawiedliwości zawiadomienia o możliwych oszustwach hipotecznych, w które rzekomo zamieszani byli znani politycy, w tym prokurator generalna Nowego Jorku Letitia James oraz senator Adam Schiff. Choć zarzuty wobec James zostały oddalone, przypadki te zyskały rozgłos jako działania uderzające w politycznych przeciwników Trumpa.
Dodatkowy cień na nominację rzuca dochodzenie prowadzone przez federalną ławę przysięgłych w Marylandzie, które bada, czy Pulte i związany z resortem sprawiedliwości Ed Martin nie udostępniali nielegalnie poufnych informacji. To postępowanie może mieć poważne konsekwencje, co dodatkowo komplikuje odbiór nominacji Trumpa wśród opinii publicznej i analityków politycznych.
Powołanie Pultego na stanowisko p.o. Dyrektora Wywiadu Narodowego, które pozwala prezydentowi ominąć proces zatwierdzania przez Senat, pozostawia wciąż otwarte pytanie, czy zostanie on formalnie nominowany na stałe.







