Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych, w swoim wystąpieniu poinformował o osiągnięciach operacji „Epicka furia”, skierowanej przeciwko Iranowi. Prezydent USA przedstawił skuteczność ataków, twierdząc, że irańskie możliwości w zakresie dronów i pocisków zostały znacząco ograniczone, a kluczowe obiekty wojskowe zniszczone. Trump wskazał także na zniszczenie irańskiej marynarki wojennej oraz rozbicie sił powietrznych, podkreślając wyeliminowanie niektórych przywódców Iranu.
Operacja rozpoczęta 28 lutego, według Trumpa, przebiegła zgodnie z planem, a strategiczne cele są bliskie realizacji. Prezydent stwierdził, że działania USA utrudnią Iranowi rozwój arsenału nuklearnego oraz wsparcie dla regionalnych sojuszników terrorystycznych.
Trump uzasadniał, że zaangażowanie USA w operację przeciwko Iranowi nie wynikało z chęci pozyskania surowców, ponieważ Stany Zjednoczone są niezależne od zasobów Bliskiego Wschodu. Operacja ma służyć wsparciu sojuszników, którzy mają przejąć kontrolę nad strategicznym przesmykiem w Cieśninie Ormuz. Trump zaapelował do państw korzystających z tego regionu o intensyfikację działań mających na celu odblokowanie wód.
Mimo że wojna nie przyniosła jeszcze ostatecznego rozwiązania, Trump ostrzegał przed kolejnymi atakami, które mają sparaliżować irańskie możliwości wojskowe. Prezydent podkreślił również, że nie celem było obalenie reżimu, choć działania w tym kierunku są prowadzone, ponieważ wielu dawnych przywódców Iranu już nie żyje.
Apelując o zakończenie konfliktu, prezydent USA zapewnił, że kraj uzyska większe bezpieczeństwo i stabilność. Jednak decyzje te wywołały mieszane reakcje społeczne. Z sondażu wynika, że większość Amerykanów chce zakończenia wojny, nawet kosztem nieosiągnięcia wszystkich celów.
Wystąpienie Trumpa wpłynęło również na gospodarkę. Ceny ropy wzrosły o około 5 proc., osiągając 106,22 dolara za baryłkę, co wpisuje się w trend zwyżkowy od początku konfliktu. Azjatyckie giełdy również odczuły skutki wystąpienia − spadki odnotowały japoński Nikkei 225 i południowokoreański KOSPI. Mimo niezależności energetycznej USA, światowe turbulencje na rynku paliw powodują wzrost cen również za oceanem.








Dodaj komentarz