Prezydent USA Donald Trump, znany z krytyki NATO i deklaracji o samowystarczalności Stanów Zjednoczonych, musiał zweryfikować swoje podejście. Zaledwie dwa tygodnie po rozpoczęciu interwencji w Iranie, pomimo dysponowania potężnymi siłami morskimi, USA wezwały do utworzenia międzynarodowej koalicji morskiej. Celem tej koalicji ma być ochrona statków handlowych przepływających przez Cieśninę Ormuz, kluczowy szlak wodny częściowo zablokowany przez Iran.
Pomimo zniszczenia irańskiej floty, amerykańska marynarka wojenna nie jest w stanie zapewnić ochrony przed zagrożeniem minowym czy atakami z powietrza. Wyzwaniem dla USA jest brak odpowiednich jednostek eskortowych – problem ten narasta od czasu wycofania ostatnich fregat typu Oliver Hazard Perry. Zbudowane w ramach programu LCS jednostki okazały się zawodne i nieskuteczne w ochronie żeglugi. Program ten ostatecznie zakończono w 2026 roku.
W czasach program LCS, Stany Zjednoczone dostrzegły potrzebę tańszych jednostek eskortowych. Projekt FFG(X), oparty na europejskich fregatach FREMM, miał być odpowiedzią, lecz jednostki te rozrosły się niemal do rozmiarów niszczycieli, co ograniczyło ich liczebność. Trump odwołał program FFG(X) w 2025 roku, stawiając na ambitny projekt budowy „Złotej Floty”, obejmującej m.in. nowe fregaty typu FF(X).
Obecnie amerykańska flota, skoncentrowana na niszczycielach Arleigh Burke, nie jest przystosowana do operacji eskortowych w Zatoce Perskiej. Natomiast sojusznicy z NATO, dysponujący jednostkami eskortowymi, wykazują sceptycyzm wobec amerykańskich wezwań. Zarówno europejscy, jak i azjatyccy sojusznicy Stanów Zjednoczonych obawiają się zaangażowania bez centralnej strategii.
Zasoby amerykańskiej floty są ograniczone w zakresie ochrony żeglugi handlowej. Konflikt z Iranem uwidocznił potrzebę współpracy międzynarodowej i siłę solidarnej obrony. Mimo że USA zdołały zniszczyć iracką flotę, główna potęga Iranu, oparta na małych jednostkach Strażników Rewolucji, pozostaje wyzwaniem, co pokazały doświadczenia z flotą rosyjską na Morzu Czarnym.
Pokusy Trumpa, by traktować sojuszników jak wasali, nie przystają do współczesnej polityki międzynarodowej. Amerykańska interwencja wzbudza skomplikowane reakcje wśród sojuszników, pokazując niezbędność współpracy i wspólnego działania ponad granicami, co wymaga nowego spojrzenia na globalne wyzwania bezpieczeństwa.








Dodaj komentarz