Kuba zmaga się z poważnym kryzysem paliwowym, który wpływa na funkcjonowanie infrastruktury kraju, w tym na dostawy wody w stolicy. Sytuacja jest efektem ostrych sankcji oraz amerykańskiej blokady, która odcięła wyspę od dostaw wenezuelskiej ropy. W odpowiedzi na pogłębiający się kryzys, kubańska gospodarka czeka na dostawę ropy z rosyjskiego tankowca „Anatolij Kołodkin”, który według doniesień już wkrótce ma zacumować w porcie Matanzas, strategicznie istotnym dla Kuby. Tankowiec, pod rosyjską banderą, znajduje się na liście jednostek objętych sankcjami USA, UE i Wielkiej Brytanii z powodu wojny w Ukrainie. Mimo to, prezydent Donald Trump oświadczył, że nie ma zastrzeżeń co do dostarczenia rosyjskiej ropy na Kubę, sugerując, że transport ten nie zmieni sytuacji geopolitycznej wyspy. Rosja, poprzez swojego rzecznika Dmitrija Pieskowa, potwierdziła rozmowy z USA na temat tej dostawy i podkreśliła swoje zobowiązanie do pomocy Kubie. Cała sytuacja ma miejsce na tle napiętych relacji między Kubą a Stanami Zjednoczonymi, które kierowane są przez prezydenta Trumpa. Jego administracja stosuje najostrzejszą politykę wobec Hawany od dekad. Kubańska gospodarka, produkująca zaledwie 40% potrzebnego paliwa, potrzebuje importu, aby przetrwać. Dostawa z tankowca „Anatolij Kołodkin” może pokryć dzienne zapotrzebowanie wyspy na diesel przez około 9-10 dni. Ten czasowy zastrzyk energii nie rozwiąże jednak długofalowych problemów Kuby, która doświadcza częstych wyłączeń prądu oraz ograniczeń w innych podstawowych usługach. Spiętrzenie kryzysu paliwowego zbiega się z bardziej ogólnym załamaniem kubańskiej gospodarki, pogłębionym przez niedobory energii i rosnącą izolację na arenie międzynarodowej. Sytuacja pozostała niepewna, a stan napięcia rośnie, gdyż w obliczu amerykańskiego nacisku Kuba zmuszona jest szukać wsparcia u nielicznych pozostałych sojuszników. Ewentualna interwencja militarna USA, o której spekuluje się w kubańskich kręgach politycznych, dodatkowo destabilizuje atmosferę w regionie.








Dodaj komentarz