Podczas forum inwestycyjnego w Miami prezydent Donald Trump wywołał zaskoczenie swoją wypowiedzią o Kubie. – Stworzyłem wspaniałe wojsko i czasem trzeba je wykorzystać. Tak przy okazji, Kuba jest następna – powiedział Trump, zaznaczając jednak, by „udawać, że nic nie mówił”. Prezydent USA nie sprecyzował, jakie działania względem Hawany ma na myśli, ale to nie pierwszy raz, gdy wypowiada się w podobnym tonie o Kubie.
W ostatnich tygodniach Trump mówił o możliwości „wzięcia Kuby” i deklarował, że „wkrótce zrobi coś z Kubą”. Według jego wcześniejszych komentarzy, kubańskie władze prowadzą rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi, a kraj znajduje się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Trump określił Kubę jako „upadły kraj”, podkreślając jednocześnie piękno wyspy i jej mieszkańców.
Nie tylko prezydent jest aktywny w tej kwestii. Sekretarz stanu Marco Rubio również wyraził potrzebę zmiany przywództwa na Kubie, uzależniając ewentualne zniesienie embarga od reform politycznych na wyspie. Wypowiedzi Trumpa i przedstawicieli administracji USA nie przechodzą bez echa w Hawanie.
Szef MSZ Kuby, Bruno Rodriguez, podkreślił gotowość Hawany do „poważnego i odpowiedzialnego dialogu” z USA, mając na uwadze napięcia między krajami. Z kolei kubański wiceminister spraw zagranicznych Carlos Fernandez de Cossio przyznał, że władze na wyspie liczą się z możliwością interwencji wojskowej. Już podjęto przygotowania wojskowe na wypadek ewentualnego ataku ze strony USA.
Wszystko to wpisuje się w szerszy kontekst relacji między Stanami Zjednoczonymi a Kubą, które od lat są napięte. Obecne komentarze amerykańskiego przywódcy mogą wpłynąć na dalszy rozwój sytuacji, zarówno w polityce międzynarodowej, jak i wewnętrznej Kubie. Jak potoczą się te wydarzenia, zależy w dużej mierze od kolejnych kroków podjętych przez obie strony.








Dodaj komentarz