Poranny dramat w Harklowej na Podkarpaciu wstrząsnął lokalną społecznością. Wtorkowy poranek 24 marca odsłonił tragedię, gdy rodzice odkryli swojego 13-letniego syna, Nikodema, martwego w łóżku. Nie wykazywał on wcześniej żadnych objawów choroby. Nastolatek nie obudził się rano, a próby obudzenia go nie przyniosły skutku. Choć natychmiast wezwano pomoc, helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przybył na miejsce, niestety, lekarz mógł już tylko stwierdzić zgon.
W związku z nagłą i niewyjaśnioną śmiercią chłopca Prokuratura Rejonowa w Jaśle rozpoczęła śledztwo, wykluczając jednocześnie udział osób trzecich. Jak podkreśliła prok. dr hab. Marta Kolendowska-Matejczuk z Prokuratury Okręgowej w Krośnie, na miejscu zdarzenia nie odnaleziono śladów wskazujących na przestępstwo.
Sekcja zwłok odbyła się w Krakowie dnia następnego, jednak nie przyniosła definitywnej odpowiedzi na pytanie o przyczynę zgonu. Ciało chłopca zostało zabezpieczone do dalszych badań. Lekarz patomorfolog odkrył jedynie obrzęk oraz przekrwienie płuc i mózgu, nie stwierdzając zatoru. Śledczy oczekują na wyniki badań histopatologicznych i toksykologicznych, które mogą rzucić więcej światła na tę zagadkową śmierć.
Prokuratura bada wiele wątków, analizując m.in. stan zdrowia chłopca, jego środowisko, a także aktywność w mediach społecznościowych. Funkcjonariusze przyglądają się także wcześniejszej kontuzji, jakiej Nikodem doznał w lutym, kiedy to złamał nadgarstek.
Jak zaznaczyła prok. Anna Rogowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Jaśle, jest to ogromna tragedia dla rodziny chłopca, która kończy się przed samymi świętami. Rodzina, zrozpaczona stratą, przygotowuje się do pożegnania. Sama społeczność Harklowej wstrząśnięta jest tą nagłą i niewyjaśnioną śmiercią młodego mieszkańca.








Dodaj komentarz