Elektrownia jądrowa w Buszehrze w Iranie ponownie znalazła się w centrum uwagi po tym, jak atak rakietowy uderzył w jej teren. Jest to już drugi taki incydent w czasie trwającego konfliktu, lecz na szczęście instalacja nie została uszkodzona, a pracownicy pozostają bezpieczni. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) przekazała, że w wyniku ataku nie doszło do zniszczeń reaktora, co potwierdził Dyrektor Generalny MAEA, Rafael Grossi.
Pierwszy incydent miał miejsce 18 marca, a drugi atak nastąpił we wtorek, 24 marca, wieczorem lokalnego czasu. Rosyjska korporacja Rosatom, która realizuje budowę reaktorów w Iranie, zdecydowała się na ewakuację części personelu. W trzeciej fazie ewakuacji 163 pracowników opuściło teren elektrowni, kierując się ku granicy z Armenią. Pomimo trwającego konfliktu, na miejscu pozostaje jeszcze 300 pracowników.
MAEA wzywa do powściągliwości oraz unikania działań, które mogą zagrozić bezpieczeństwu jądrowemu na Bliskim Wschodzie. Obawy dotyczące bezpieczeństwa obiektów nuklearnych są szczególnie wyraźne w kontekście trwającego kryzysu zbrojnego, który obejmuje naloty Izraela i USA na terytorium Iranu oraz odwetowe ataki Teheranu.
Od początku konfliktu Rosatom, będący wykonawcą projektu budowy reaktorów w Buszehrze, tymczasowo zawiesił prace nad nowymi blokami. W ubiegłym roku Iran podpisał umowę z Rosatomem na budowę czterech nowych reaktorów, dążąc do rozwoju energetyki jądrowej. Teheran deklaruje osiągnięcie 20 GW mocy do 2041 roku.
Szef MAEA, Rafael Grossi, wzywa strony konfliktu do powrotu do rozmów dyplomatycznych, podkreślając znaczenie utrzymania międzynarodowego systemu nierozprzestrzeniania broni jądrowej. Jednocześnie przypomina o konieczności ochrony infrastruktury jądrowej i zapewnienia bezpieczeństwa pracownikom, których działania są kluczowe dla funkcjonowania elektrowni. Zdaniem Grossiego, długoterminowe rozwiązanie zapewni jedynie dialog i negocjacje.








Dodaj komentarz