Analiza wydarzeń z 9 marca wskazuje na możliwe użycie amerykańskiego systemu obrony powietrznej Patriot w Bahrajnie, podczas ataku irańskiego na wyspę Sitra. W wyniku zdarzenia rannych zostało 32 cywilów, a stan czterech osób, w tym dwóch chłopców, określono jako krytyczny.
Bahrajn początkowo wskazywał jedynie na atak irańskiego drona. Jednakże, w odpowiedzi na pytania agencji Reuters, władze Bahrajnu przyznały, że w incydencie brały udział rakiety Patriot. Oficjalne stanowisko sugeruje, że celem było przechwycenie irańskiego bezzałogowca i misja miała zakończyć się sukcesem.
Agencja Reuters podkreśla brak dowodów na kontakt drona z rakietą. Wysoki rangą urzędnik Białego Domu potwierdził reakcję na zagrożenie ze strony Iranu, stwierdzając, że USA „miażdżą” możliwości produkcyjne i wystrzałowe Iranu, ale unika odpowiedzi na szczegóły związane z incydentem w Bahrajnie.
Eksperci, na podstawie zdjęć satelitarnych, sugerują, że obsługę systemu mogły prowadzić siły amerykańskie. Eksplozja Patriota mogła wynikać z detonacji jego głowicy bojowej czy niewykorzystanego paliwa, choć teoria o kontakcie z dronem wydaje się mniej prawdopodobna.
Reuters przypomina także incydenty z przeszłości, które stawiają pod znakiem zapytania twierdzenie USA o nieatakowaniu cywilów. Przykładem jest uderzenie w irańską szkołę z końca lutego, za które według „New York Timesa”, odpowiedzialność ponosi amerykańska armia.
Wydarzenia te ukazują złożoność sytuacji na Bliskim Wschodzie, gdzie działania wojskowe często prowadzą do kontrowersji i konieczności redefinicji sojuszy oraz strategii obronnych.








Dodaj komentarz