Jarosław Kaczyński ogłosił Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera PiS w marcu 2026 roku, starając się przeciwdziałać rosnącemu poparciu dla Konfederacji. Celem tej nominacji było odzyskanie wyborców o prawicowych sympatiiach, którzy odpłynęli do Mentzena i Brauna. Czarnek, znany z ostrych wypowiedzi przeciwko „lewactwu” i Unii Europejskiej, miał przyciągnąć sympatyków Grzegorza Brauna, przypominając o chrześcijańskich korzeniach Polski.
Analizując ostatnie sondaże, można dostrzec pewne zmiany. Od wyborów w 2023 roku, poparcie dla PiS oraz Trzeciej Drogi zanotowało duże spadki, podczas gdy Konfederacja i KO zaczęły zyskiwać. Według CBOS, po nominacji Czarnka, strata PiS wobec Konfederacji zmalała z 5 do 0,9 punktu procentowego. Opinii24 wskazało na 4,9-procentowy wzrost dla PiS względem Konfederacji. Podobnie wg IBRiS PiS zanotował wzrost o 3,8 punktu procentowego. OGB odnotowało największy zysk dla PiS, wynoszący 7,1 punktu procentowego.
Jednak nie wszędzie widać pozytywne efekty. Według United Surveys, przewaga PiS nad Konfederacją zmniejszyła się z 2,9 do 1,8 punktu procentowego. Zdaniem ekspertów, nawet jeśli obecnie istnieje „efekt Czarnka”, może on być krótkotrwały. Szybko zmieniająca się opinia publiczna i konkurencja ze strony Konfederacji mogą wpłynąć na zasięg tego zjawiska.
Warto również zauważyć, że wzrost poparcia dla PiS może nie być zasługą samego Czarnka, ale innych czynników, takich jak program SAFE. Przy obecnym stanie politycznym, gdzie Koalicja Obywatelska rządzi, a Nawrocki współpracuje z Kaczyńskim, Konfederacja traci na możliwości gry rolą siły antysystemowej.
Podsumowując, „efekt Czarnka” w sondażach wskazuje na chwilowe zmiany, ale jakiekolwiek długoterminowe skutki dopiero zostaną poddane próbie czasu. Jak na razie, PiS odzyskuje część straconego poparcia, ale utrzymanie tego trendu wymaga dalszych działań strategicznych.








Dodaj komentarz