Portal Axios informuje o pierwszym poważnym rozdźwięku między USA i Izraelem od początku wojny z Iranem. Waszyngton miał być zaskoczony skalą izraelskich nalotów na magazyny paliw w Teheranie i obawia się efektu na ceny ropy oraz nastroje w Iranie.
Izraelskie siły powietrzne zaatakowały w sobotę magazyny paliw w Iranie. Według relacji, nad Teheranem pojawiły się gęste kłęby dymu, a płomienie były widoczne z wielu kilometrów. Axios podaje, że był to moment, który ujawnił pierwszy poważny rozdźwięk między sojusznikami. W ocenie rozmówców portalu skala uderzeń przerosła oczekiwania Waszyngtonu.
Obawy USA o ceny ropy
– To nie był dobry pomysł – powiedział portalowi Axios amerykański urzędnik.
Według jednego z doradców prezydenta USA: – Donaldowi Trumpowi to się nie spodobało, chce oszczędzić instalacje naftowe, nie chce ich spalić, to przypomina ludziom o rosnących cenach paliw – powiedział.
Portal odnotowuje, że choć celem nie były obiekty wydobywcze, USA obawiają się dalszych wzrostów cen ropy i produktów naftowych.
Strona izraelska miała usłyszeć z Waszyngtonu wyraźny sygnał dezaprobaty po uderzeniu: – Wiadomość, jaką otrzymaliśmy od Stanów Zjednoczonych po ataku brzmiała: „o co do cholery chodzi” – relacjonował Axiosowi izraelski urzędnik.
Jednocześnie armia izraelska podkreśla, że celem były bazy paliw wykorzystywane przez reżim i siły zbrojne Iranu, nie zaś infrastruktura cywilna.
Axios zaznacza, że uderzenie w infrastrukturę służącą społeczeństwu mogło skonsolidować Irańczyków wokół reżimu, co byłoby efektem przeciwnym do oczekiwań USA i Izraela, które od początku wojny wzywają Irańczyków do obalenia władz. Jednocześnie konflikt już wpływa na rynki. W niedzielę cena ropy WTI przekroczyła 100 dol. za baryłkę, podobnie jak Brent, pierwszy raz od marca 2022 r.
Władze w Teheranie ostrzegły, że jeśli Izrael będzie kontynuował naloty na infrastrukturę energetyczną, Iran odpowie atakami na instalacje naftowe w krajach Zatoki Perskiej.












Dodaj komentarz