Rząd znowu mocno zderzy się z zieloną energetyką. Branża alarmuje: ta ustawa podbije ceny prądu

niezależny dziennik polityczny

Projekt tzw. ustawy sieciowej, który utknął w Sejmie,  to niejedyny rządowy projekt niebudzący entuzjazmu branży OZE. Kolejny to planowane przywrócenie tzw. obliga giełdowego na energię elektryczną, które ma też obejmować energię z OZE. – Giełda nie jest dostosowana do handlu energią z OZE, a rynek OZE doskonale sobie radzi z handlem energią w obecnych warunkach – mówi Szymon Kowalski, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

W Sejmie utknął rządowy projekt tzw. ustawy sieciowej (druk sejmowy 2150), który zawiera propozycje zmian zasad przyłączania do sieci.

Krytykuje go branża OZE, ale to nie jedyny rządowy projekt, który nie budzi jej entuzjazmu. Kolejny to planowane  przywrócenie dla wytwórców obowiązku sprzedaży prądu na giełdzie, czyli tzw. obliga giełdowego na energię elektryczną.

Zakłada on, inaczej niż było kiedyś, że obligiem zostanie też objęta energia z OZE, podstawowo z instalacji o mocy ponad 10 MW. Projektem nie są na pewno zachwycone branże energetyki wiatrowej i fotowoltaiki, czemu dały wyraz organizacje branżowe. 

Z uzyskanych opinii wynika, że rzecz w tym, że branża OZE sama się już wyregulowała, jeśli chodzi o sposoby sprzedaży energii i raczej nie tęskni za ingerencją państwa w ten biznes.

Słyszymy też, że bynajmniej nie stroni od giełdy, ale problem z płynnością rynku giełdowego, który ma pomóc rozwiązać obligo, jest na rynku terminowym, a tu, jak oceniają rozmówcy WNP, OZE nie pomoże.

„W energetyce wiatrowej pomysł objęcia obligiem giełdowym energii ze źródeł OZE został przyjęty bardzo negatywnie”
Szymon Kowalski, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW), mówi, że w energetyce wiatrowej pomysł objęcia obligiem giełdowym energii ze źródeł OZE został przyjęty bardzo negatywnie.

– Spod obliga giełdowego zostały wyłączone jedynie źródła OZE o mocy poniżej 10 MW przy jednoczesnym wyłączeniu innych źródeł wytwórczych na poziomie 50 MW. To niezrozumiałe, dyskryminacyjne potraktowanie źródeł OZE – mówi Szymon Kowalski.

Szymon Kowalski wskazuje, że obligo giełdowe dla OZE w zaproponowanej formule to dodatkowe koszty dla wytwórców energii z OZE.

Stwierdza, że z projektu wynika, iż  każde źródło OZE o mocy ponad 10 MW musiałoby mieć koncesję na obrót energią elektryczną, co wiąże się z posiadaniem m.in. własnego tradingu i analityki, czyli koniecznością  zdobycia koncesji oraz zatrudnienia dodatkowych ludzi do handlu.

– Dla OZE, które zazwyczaj w obecnej chwili są przedziale 1-50 MW, te dodatkowe wymogi to wzrost kosztów groźny dla biznesu, a dla większych to dodatkowe koszty, które docelowo negatywnie odbiją się na kosztach wytwarzania energii. Dodatkowe koszty nakładane na OZE przez obligo giełdowe zostaną przeniesione w ceny energii – mówi Szymon Kowalski. 

Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki i Magazynowania Energii (PSFME) opowiedziało się za całkowitym wyłączeniem OZE z obliga giełdowego wskazująca, że zamiast tego należy „znieść bariery dla aktywnego uczestnictwa OZE w rynku bilansującym jako dostawcy usług elastyczności”.

PSFME odnosząc się do konkretnych propozycji, oceniło m.in., że próg  10 MW zwalniający z obliga jest zdecydowanie za niski i zaproponowało 100 MW.

– Narzucony próg 10 MW dla OZE jest nieproporcjonalnie niski i stanowi formę dyskryminacji w porównaniu z 50 MW progiem dla źródeł konwencjonalnych – oceniło PSFME. 

PSFME wskazało, że propozycja resortu energii (formalny projektodawca) jest oderwana od realiów rynkowych, „ponieważ ignoruje fakt, że zielone inwestycje opierają swój model biznesowy na stabilności i przewidywalności, gwarantowanej przez długoterminowe umowy sprzedaży energii (PPA) oraz systemy wsparcia aukcyjnego (CfD)”.

E.ON Polska wskazuje, że w klasycznym modelu PPA (Power Purchase Agreement) stronami kontraktu są producent energii odnawialnej oraz sprzedawca energii, który kupuje ją w celu dalszej odsprzedaży odbiorcom końcowym, a kontrakty cPPA (Corporate Power Purchase Agreement) to umowy zawierane  bezpośrednio pomiędzy wytwórcą energii a odbiorcą końcowym.

Obligo giełdowe dla energii z OZE „nie jest potrzebne ani wskazane”
Za wyłączeniem z obliga giełdowego energii elektrycznej wytworzonej w instalacjach OZE, bez względu na moc instalacji tego rodzaju, opowiedział się też Tauron Polska Energia. 

Tauron wskazał  m.in., że taka propozycja wynika z „nieprzekładalnego na produkty giełdowe profilu wytwarzania energii w instalacji OZE”. I nie jest to odosobniony pogląd.

Grzegorz Skarżyński, partner w Tundra Advisory, podkreśla, że dla branży OZE ważne jest, żeby rynek giełdowy energii elektrycznej był płynny, bo daje wiarygodne benchmarki cenowe, a te są podstawą dla strukturyzacji kontraktów na sprzedaż energii z OZE.

W związku z tym, jak mówi Grzegorz Skarżyński, „jeśli nie można inaczej, to obligo giełdowe na energię elektryczną jako recepta na poprawę płynności giełdy generalnie jest dobrą rzeczą”.

–   Natomiast jeśli chodzi o obligo giełdowe dla energii z OZE, to wręcz przeciwnie – nie jest potrzebne ani wskazane, a jest jeden tego powód, bardzo prosty. Mianowicie taki, że generalnie handel na giełdzie to handel instrumentami baseloadowymi, o stałych parametrach, jeśli chodzi o ilość energii w godzinie, a dominująca część OZE (poza biomasą) nie produkuje tak energii – wskazuje Grzegorz Skarżyński.

Grzegorz Skarżyński ocenia, że płynność rynku giełdowego to jest wartość dla całego rynku i należy o nią dbać, ale ocenia, że zmuszenie OZE do sprzedaży energii na giełdzie sytuacji nie poprawi.

– Bo mamy w Polsce problem nie tyle z płynnością giełdowego rynku bieżącego, ale terminowego, a ten rynek jest dla OZE zamknięty, bo nie mają odpowiedniego do tego rynku produktu baseload – mowi Grzegorz Skarżyński. 

Zbigniew Kinal, prezes zarządu firmy OZEOS, pozytywnie ocenia  obligo giełdowe na energię elektryczną jako mechanizm, który ma przeciwdziałać koncentracji transakcji głównie w dużych w grupach energetycznych i w ten sposób poprawić płynność rynku hurtowego, zwiększając dostępność energii dla mniejszych sprzedawców.

– Jednak energia z OZE, czyli generowana przez źródła zależne od pogody, to produkt niekoniecznie dobry na podniesienie płynności na produktach, na których tej płynności najbardziej brakuje, czyli produktów pasmowych – mówi Zbigniew Kinal.

I dlatego zdaniem Zbigniewa Kinala energia z OZE powinna zostać w całości wyłączona spod obliga albo próg instalacji OZE zwolnionych z obliga powinien zostać podniesiony. 

„Wydaje się, że ministerstwo energii chce zachować i chronić umowy cPPA, ale to nie zmienia naszej oceny”
Co by się stało, gdyby obligo weszło w życie w wersji pierwotnej, przedstawionej do konsultacji? 

Grzegorz Skarżyński mówi, że obowiązek sprzedaży energii z OZE na giełdzie ograniczy instalacjom nim objętych zawieranie umów typu market access ze spółkami obrotu, a ponadto ograniczy rynek umów cPPA w modelu z fizyczną dostawą energii, „które są na dziś preferowaną formuła rozwoju modelu rynkowego dla OZE, czyli zawierania najprostszych umów bezpośrednio z odbiorcami energii”.

– Źródła OZE (PV i wiatr) są na dziś najtańszą formą zabezpieczania cen energii dla odbiorcy w horyzontach, w których na rynku giełdowym się po prostu nie handluje. Dlaczego zatem zmniejszać wolumen energii, która jest atrakcyjna dla odbiorców przemysłowych? – pyta Grzegorz  Skarżyński.

Jego zdaniem obligo  nie powinno negatywnie wpłynąć na finansowe umowy cPPA, ale, jak komentuje, to umowy znacznie bardziej skomplikowane, a zatem  ograniczone do dużych odbiorców przemysłowych.

Szymon Kowalski mówi, że pojawiają się interpretacje projektu wskazujące, że spod obliga giełdowego miałaby być wyłączona energia z OZE objęta umowami cPPA, ale wskazuje, że „obecnie cPPA to może tylko do 20 proc. rocznego wolumenu produkcji OZE, a poza tym z projektu nie wynika, że jest to oczywiste”.

– Zapisy projektu ustawy są tak skonstruowane, że można rozumieć, iż spod obliga wyłączone są tylko umowy cPPA oznaczające bezpośrednią sprzedaż energii z OZE do odbiorcy, a takich umów w Polsce jest zaledwie kilka. W przypadku większości cPPA energia z OZE jest sprzedawana bezpośrednio do odbiorców, ale przez agregatorów bilansujących kontrakty – mówi Szymon Kowalski. 

Szymon Kowalski mówi, że wydaje się, że Ministerstwo Energii chce zachować i chronić umowy cPPA, ale zaznacza, że to nie zmienia oceny PSEW, że obligo giełdowe dla energii elektrycznej z OZE to złe rozwiązanie.

Zdaniem Szymona Kowalskiego nawet gdyby rynek umów cPPA został ochroniony, to obligo rozbiłoby rynek umów PPA, czyli między OZE i spółkami obrotu, skomplikowało działanie OZE, podniosło koszty energii z OZE, ale to nie koniec.

– Osiągnięciu celu, który przyświeca powrotowi obliga, czyli poprawie płynności na giełdowym rynku energii elektrycznej, a przede wszystkim w części kontraktów terminowych, by to nie pomogło, ponieważ OZE z uwagi na pogodozależny charakter pracy sprzedaje energię na TGE poprzez kontrakty typu spot – mówi Szymon Kowalski.

„Rynek OZE sam się dobrze wyregulował sprzedażowo. Obecnie ma przynajmniej trzy możliwości sprzedaży energii elektrycznej”

Zbigniew Kinal mówi, że po opublikowaniu projektu ustawy zakładającej objęcie obligiem giełdowym w dużym zakresie energii z OZE nie słyszał komentarzy, że to dla rynku OZE będzie korzystne, jeżeli chodzi o rozwój i możliwości sprzedażowe.

– Wydaje się, że to rezultat tego, że rynek OZE sam się dobrze wyregulował sprzedażowo. Obecnie ma przynajmniej trzy możliwości sprzedaży energii elektrycznej. Po pierwsze, w formule acces market, czyli sprzedaż na giełdę albo na rynek bilansujący, co jest rzadsze. Po drugie, do spółek obrotu, a po trzeci do odbiorców końcowych w formule umów cPPA – mówi Zbigniew Kinal. 

Wskazuje, że jeśli zaproponowane przepisy weszłyby w życie, to OZE o mocy powyżej 10 MW musiałoby zacząć sprzedawać energię poprzez giełdę, a tym samym doszłoby do sporych przetasowań na rynku, bo m.in. OZE nie mogłyby wybierać stron kontraktów.

– Natomiast, przynajmniej tak jak rozumiem projekt, umowy cPPA z odbiorcą końcowym mają być wyłączone spod obliga i na szczęście, bo oceniam, że jeśli umowy cPPA nie będą zagrożone, to mimo wszystko na rynku nie będzie zbyt dużej nerwowości – mówi Zbigniew Kinal.

– W każdym razie nie widzę, żeby właściciele OZE nerwowo komentowali sprawę kontraktacji w formule cPPA. Inaczej jest w przypadku PPA, umów bezpośrednich ze spółkami obrotu, bo projekt ustawy źródłom powyżej 10 MW taką sprzedaż wyklucza – dodaje Zbigniew Kinal.

Przymusowa sprzedaż energii z  OZE na giełdzie to nie jest jedyny problem projektu. 

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*