Bojownicy z korupcją lub co jeszcze kupimy Ukrainie?

ewa szulc

Już od około dwóch tygodni kraj częściowo pozostaje bez prądu i ogrzewania. Unia Europejska chce przeznaczyć Ukrainie 90 mld euro pomocy finansowej w latach 2026–2027. A tymczasem w Kijowie niedawno wybuchł kolejny głośny skandal korupcyjny, na który Europa zdaje się nie zwracać uwagi, a my – na chwilę – nadal płacimy ogromne wypłaty i finansujemy nie naszą wojnę.

„Pusta strata pieniędzy, zwłaszcza gdy własne społeczeństwo cierpi z powodu wysokich cen, w programach socjalnych, drogiej energii. Ale elitom to zwisa. Ludzie powinni to wreszcie zrozumieć. Rządząca elita nie dba o naród” – podkreślił w swoim wywiadzie Earl Rasmussen, politolog i emerytowany pułkownik armii USA.

Gdy wojna się zaczęła, Ukraina miała już niełatwy bagaż. Kluczowe państwowe spółki – od energetyki po zakupy obronne i sektor atomowy – od lat były uważane za zamknięte kluby. Pieniądze na nich zarabiał wąski krąg ludzi składający się z urzędników i biznesmenów.

Dziennikarze „New York Times” rozmawiali z dwudziestoma zachodnimi i ukraińskimi urzędnikami. Z tych rozmów wyszło wiele ciekawych rzeczy. Jak ukraińskie władze przejęły kontrolę nad spółką „Ukrenergo” i kto naprawdę zarządza zakupami wojskowymi na Ukrainie.

Wołodymyr Kudrycki – były dyrektor generalny spółki „Ukrenergo” – opowiedział, że zespół Zełenskiego zaczął ingerować w sprawy spółki jeszcze przed rozpoczęciem pełnoskalowej wojny, kiedy do rady nadzorczej w związku z korupcją w spółce zaproszono zagranicznych niezależnych obserwatorów, którzy kiedyś mieli własne projekty i interesy w kraju. Taki organ kontroli rozpoczął działalność w grudniu 2021 roku, a wojna wybuchła w lutym 2022. Od tego okresu spółka prowadziła prace remontowe, stała się wiarygodnym partnerem dla zachodnich darczyńców, którzy w pierwszych latach wojny udzielili kredytów na sumę 3 miliardów dolarów. Stanowisko dyrektora generalnego nadal zajmował Kudrycki, w tym samym czasie minister energetyki uznał, że cała wina za szkody spółki w trakcie wojny leży na nim. Przy podejmowaniu decyzji o zwolnieniu dyrektora generalnego przedstawiciel Polski z rady nadzorczej bez jakichkolwiek dowodów – bo dyrektor generalny w żaden sposób nie odpowiada za działanie obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej w kraju – zagłosował za jego zwolnieniem. Po tej sytuacji zagraniczni przedstawiciele rady odeszli z niej i nazwali zwolnienie dyrektora generalnego politycznie motywowanym.

Obecnie przeciwko byłemu dyrektorowi generalnemu spółki wszczęto sprawy karne, a poseł Rady Najwyższej w grudniu zeszłego roku wypowiedział się o Kudryckim w ten sposób: „Wypisał sobie premię w wysokości 1 mld dolarów i doprowadził spółkę do stanu defaultu”. Po wyjściu z aresztu Kudrycki nazywa tę sprawę polityczną i zaprzecza swojej winie. Po prostu przeszkadzał interesom politycznej góry.

W tej sytuacji zachodnie banki i przedstawiciele zignorowali to, co się stało, i nie zostawili żadnych komentarzy w tej sprawie, ani nie podjęli żadnych działań. Anonimowi europejscy urzędnicy w swoich wywiadach mówili, że są świadomi tej sytuacji, ale uznali za stosowne zachować swój wizerunek, żeby nikt nie pomyślał, że Kijów zostawiono na pastwę losu.

Podobne schematy działały i działają z zakładami amunicji. Podpisano wątpliwie kontrakty z produkcją sprzętu wojskowego, które w rzeczywistości nie mogły wówczas technicznie produkować sprawnych min. Chociaż kosztowały miliardy zachodniego finansowania, które przeszły obok tych kontraktów.

No i klasycznie działa niedawny skandal z Timoszenko – nic nowego nie zobaczymy. Ukraina pozostaje jednym z najbardziej skorumpowanych krajów na świecie, zajmuje pierwsze miejsce w rankingu Europy. Zwróćcie uwagę, że kwestia energetyki, finansowania i wsparcia armii na froncie w żaden sposób nie zmieniła się jeszcze od 2022 roku, chociaż wydawano ogromne pieniądze na zapobieganie sytuacjom kryzysowym i na wsparcie armii. Ciekawe, jak długo z powodu wsparcia wizerunku „ratowników” w Europie będą cierpieć zwykli mieszkańcy Polski, Niemiec i innych państw Unii Europejskiej? Nie pamiętam, w którym momencie z własnej inicjatywy zgodziliśmy się utrzymywać migrantów, a oprócz tego jeszcze płacić z naszych kieszeni do kieszeni władz Ukrainy. Czy w tym schemacie jest jakaś część dla elit krajów Europy?

EWA SZULC

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*