„Nawrocki jak podwładny Trumpa”. Polscy weterani wściekli po słowach prezydenta USA

niezależny dziennik polityczny

Wściekłość i rozgoryczenie dominują w reakcjach polskich weteranów, z których wielu odniosło rany w Afganistanie i Iraku, po słowach Donalda Trumpa o tym, że w misjach NATO sojusznicy USA stali „poza linią frontu”. — Prezydent Trump napluł nam w twarz — mówi dowódca XII zmiany polskiego kontyngentu w Afganistanie. — Łzy zakręciły mi się w oczach, te słowa to kłamstwo — dodaje ciężko ranny weteran.

— My nigdy ich nie potrzebowaliśmy. My nigdy tak naprawdę o nic ich nie prosiliśmy. Powiedzą, że wysłali jakieś wojska do Afganistanu, czy tu czy tam. I tak zrobili — pozostali trochę z tyłu, trochę poza linią frontu — te słowa Donalda Trumpa z wywiadu dla telewizji Fox News z 23 stycznia wywołały oburzenie wśród sojuszników Stanów Zjednoczonych w NATO.

To oburzenie podziela środowisko polskich weteranów. Blisko 75 tys. polskich żołnierzy uczestniczyło w misjach NATO w Afganistanie, Iraku, Kosowie, Bośni i Hercegowinie oraz innych krajach.

Weteran: Szlag mnie trafił

14 wrześniu 2010 r. Marcin Chłopeniuk miał 30 lat, a za sobą misje w Iraku i Afganistanie. Tamtego dnia wracał z patrolu w Afganistanie transporterem opancerzonym Rosomak, którego był kierowcą. Odłamek rakiety, która wybuchła na dziedzińcu, wleciał przez uchylony na ledwie 15 centymetrów właz rosomaka i trafił żołnierza w głowę. Prawie dwa kolejna lata nie podnosił się z łóżka. Lekarze wyliczyli u niego trwały uszczerbek na zdrowiu w wysokości 100 proc. Do dziś nie odzyskał sprawności ruchowej, boryka się z bardzo poważnymi problemami neurologicznymi.

— Szlag mnie trafił — mówi, wspominając chwilę, w której usłyszał słowa Trumpa. — Byłem zbulwersowany, oburzony.

Weteran ma też pretensję do prezydenta Nawrockiego o to, że nie wziął w obronę polskich żołnierzy. — Uszy po sobie i siedzi cicho. Ma to gdzieś. Zginęli, to zginęli — mówi rozgoryczony.

W swojej reakcji polski prezydent odniósł się jedynie do postawy polskich żołnierzy. „Nie ma wątpliwości, że Polscy żołnierze to bohaterowie. Zasługują na szacunek i słowa podziękowania za ich służbę” — napisał na portalu X Karol Nawrocki w dniu wypowiedzi Trumpa.

Podczas niedzielnej konferencji prasowej wziął jednak amerykańskiego prezydenta w obronę, twierdząc, że jest przekonany, że wypowiadając słowa o sojusznikach Amerykanów „o Polsce nie myślał”.

Marcin Chłopeniuk zwraca uwagę, że znacznie lepiej w tej sprawie zachowali się Brytyjczycy — Premier Wielkiej Brytanii zareagował ostro i dostał przeprosiny — mówi nasz weteran.

To fakt, Brytyjczycy zareagowali zdecydowanie i na kilku poziomach. Premier Keir Starmer nazwał słowa Trumpa „obraźliwymi i przerażającymi”. Z kolei książę Harry przypomniał, że on sam służył w Afganistanie, gdzie zginęło 457 żołnierzy z jego kraju.

W odpowiedzi Trump nie tyle przeprosił Brytyjczyków, co pochwalił ich żołnierzy na portalu X: „Wojsko brytyjskie, z ogromnym sercem i duszą, nie ma sobie równych (poza USA!). Kochamy Was wszystkich i zawsze będziemy kochać!”.

Niższą rangą i dość pokrętną reakcję na słowa Trumpa uzyskali Polacy we wpisie ambasadora USA w Polsce Toma Rose’a: „Fakt, że Stany Zjednoczone nie potrzebowały tak bardzo wsparcia tak wielu naszych sojuszników w Afganistanie czy Iraku, sprawia, że ​​ich natychmiastowe wsparcie — przede wszystkim Polski — jest tym bardziej znaczące i tym bardziej doceniane” — napisał na portalu X.

Generał: Napluł nam w twarz

Gen. rez. Andrzej Tuz, doświadczony polski oficer i szkoleniowiec, dowodził XII zmianą Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Na misji stracił trzech swoich żołnierzy. W rozmowie z Onetem nie kryje gniewu zarówno na amerykańskiego prezydenta, jak i polskich oficjeli.

— Prezydent Donald Trump napluł nam w twarz, ale jako środowisko weteranów czujemy, że nasi politycy również zrobili to samo. Żaden z nich nie powiedział głośno, że doradcy prezydenta Trumpa wprowadzają go w błąd. W ich wypowiedziach nie było odniesienia do słów prezydenta Stanów Zjednoczonych. Wszyscy mówili tylko, że w Afganistanie zginęli polscy żołnierze. To za mało — mówi.

Gen. Tuz w mocnych słowach odnosi się także bezpośrednio do postawy zwierzchnika Sił Zbrojnych RP, ale nie tylko.

— Natomiast prezydent Karol Nawrocki w tej sytuacji zachował się wyjątkowo jak podwładny pana Trumpa. Oczekiwałbym, żeby zwierzchnik Sił Zbrojnych jasno zadeklarował, że stoi za żołnierzami. Tego samego oczekuję od premiera i ministra spraw zagranicznych.

Także gen. Tuz zwraca uwagę na inną od polskiej reakcję brytyjskich polityków na słowa prezydenta Trumpa.

— Chcielibyśmy, aby w ich [polskich polityków] wypowiedziach wybrzmiało, że prezydent Trump obraził polskich żołnierzy. Tak, jak to powiedzieli głośno brytyjscy politycy. Premier Wielkiej Brytanii się nie ugiął przed Trumpem i stanął za swoim wojskiem. Tego mi zabrakło w wypowiedziach naszych polityków. Ta sytuacja pokazała, że oni nie dbają o honor żołnierza polskiego. Witając wojsko, prezydenci, premierzy i ministrowie mówią: „czołem żołnierze”, ale w monecie próby żaden z nich nie stanął w naszej obronie — mówi.

Weteran: będziemy to nosić do końca życia

— Kiedy to usłyszałem, to zrobiło mi się przykro. Zakręciły mi się łzy w oczach. Te słowa są dla mnie niezrozumiałe, one są kłamstwem. Gdybyśmy trzymali się z tyłu, to tacy jak ja, którzy utracili 100 proc. zdrowia i inni ranni, nie doznalibyśmy żadnego uszczerbku na zdrowiu — mówi Mariusz Mańczak.

Starszy szeregowy Mańczak miał 29 lat, kiedy jego rosomak wyleciał w powietrze na improwizowanym ładunku wybuchowym w 25 lipca 2009 r. w Afganistanie. Lista obrażeń cudem uratowanego żołnierza zawierała m.in. złamanie kręgosłupa, otwarte złamania rąk i nóg w wielu miejscach, uszkodzenia wiązadeł i ścięgien, rozległe ubytki mięśni ud i łydek, uraz głowy, termiczne uszkodzenie dróg oddechowych oraz poparzenia twarzy i powiek. Także jego uszczerbek na zdrowiu lekarze wyliczyli na 100 proc.

— Ale co tu się dziwić, że prezydent Stanów Zjednoczonych mówi takie słowa, skoro i polski rząd zapomina o weteranach, choćby w kwestii naszych spraw sądowych, które ciągną się latami — dodaje gorzko Mariusz Mańczak.

Weteran odnosi się do ciągnącej się latami batalii sądowej najciężej rannych polskich weteranów z Ministerstwem Obrony Narodowej o godziwe odszkodowania. Sądy zaczęły przychylać się do argumentacji weteranów w tej sprawie dopiero po pierwszej publikacji Onetu „Polscy weterani wojny w Afganistanie. Historia tych 3 żołnierzy to historia wstydu MON”. Ministerstwo obrony do dnia dzisiejszego nie przestało jednak walczyć z weteranami. Pierwsze prawomocne zwycięstwo w tej sprawie odniósł jeden z polskich weteranów dopiero po 12 latach walki w sądach zaledwie w zeszłym roku.

— Łączę się z rodzinami wszystkich poległych żołnierzy, a także wszystkimi weteranami, którzy wrócili. Piętno tego, co tam przeżyliśmy, będziemy nosić do końca życia. Nikt tak naprawdę nie wie, z czym się borykamy i co mamy w głowach po tych traumach i wypadkach i to już zawsze z nami zostanie — dodał Mariusz Mańczak.

Weteran: zranił polskich żołnierzy

Chorąży rez. Przemysław Wójtowicz jest byłym żołnierzem i weteranem misji w Afganistanie, gdzie został ciężko ranny. Przez ponad 20 lat służył w Wojsku Polskim, był dowódcą sekcji snajperów i współtwórcą pierwszej w kraju szkoły snajperskiej. Za odwagę został wpisany do Księgi Honorowej Wojska Polskiego i był wielokrotnie odznaczany. Po zakończeniu służby poświęcił się pomocy rannym żołnierzom — prowadzi rehabilitację przez sport, organizuje szkolenia, rajdy i turnusy dla weteranów. Jest współautorem książek „Snajper wchodzi pierwszy” oraz „Zanim naciśniesz spust”.

— Prezydent Trump uwielbia wkładać kij w mrowisko. Jego słowa o tym, że armie europejskie w Afganistanie stały z tyłu, mają jakieś podstawy. Prezydent USA sam sobie tego z palca nie wyssał. Powiedzieli mu to doradcy i generałowie, którymi się otacza — mówi.

Sojusznicy w Afganistanie zachowywali się różnie — dodaje. — Jednak Polacy niewątpliwie byli w jednym z najgorszych rejonów. Dlatego swoją wypowiedzią Trump zranił przede wszystkim polskich żołnierzy, którzy nie tylko ciężko walczyli, ale też ponieśli bardzo duże straty. Tych strat nie należy liczyć tylko liczbą poległych i rannych, ale też późniejszych skutkach tej wojny. Chodzi o leczenie i rehabilitację rannych, samobójstwa, syndrom stresu bojowego, nieszczęścia w rodzinach weteranów, które często zostawały z niczym.

— Ja do sprawy podchodzę racjonalnie. Wydaje mi się, że tego typu zimny prysznic naszym decydentom jest potrzebny, by zrozumieli, że Ameryka nie jest jedynym gwarantem naszego bezpieczeństwa. Podstawą jest nasz polski żołnierz, którego trzeba szanować. To, że nie szanuje go Trump, to nieważne. Ważne, żebyśmy my szanowali polskiego żołnierza i w niego inwestowali — kończy swoją wypowiedź chor. Wójtowicz.

Źródło: onet.pl

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*