Ile wyniesie twoja emerytura? Najnowsze prognozy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie pozostawiają złudzeń. Dzisiejszych trzydziestolatków i czterdziestolatków czeka twarde lądowanie.
Liczby są bezlitosne. ZUS przygotował długoterminową prognozę, która pokazuje, jak będą wyglądały polskie emerytury w nadchodzących dekadach. I nie jest kolorowo. Stopa zastąpienia — czyli relacja między pierwszą emeryturą a ostatnią pensją — będzie systematycznie spadać.
Obecnie przeciętna emerytura stanowi ok. połowy przeciętnej pensji. Za niecałe 10 lat, w połowie lat 30., będzie to już tylko 1/3. A w roku 2080? Zaledwie 1/4 wynagrodzenia. To oznacza, że osoba zarabiająca dziś 8 tys. zł, na emeryturze może liczyć na świadczenie rzędu 2 tys. zł.
Skąd taki drastyczny spadek? Odpowiedź tkwi w demografii. Liczba osób w wieku produkcyjnym skurczy się z 21 mln w 2025 r. do zaledwie 12,5 mln w 2080 r. Jednocześnie liczba emerytów wzrośnie z 9 do 12,5 mln. To oznacza coraz mniej pracujących na coraz więcej świadczeniobiorców.
— Odwrócenie tych tendencji jest bardzo trudne — przyznaje w rozmowie z serwisem Money.pl Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista Pekao SA. Eksperci wskazują też na rosnący udział emerytur minimalnych w systemie oraz osób korzystających z preferencji składkowych, które płacą niższe składki.
Wiceminister Sebastian Gajewski podkreśla, że wiele zależy od indywidualnych wyborów. Osoba na etacie przez całe życie będzie miała znacznie wyższą stopę zastąpienia niż przedsiębiorca płacący składki od minimalnej podstawy. — Warto to mieć na uwadze, gdy podejmuje się decyzję co do tego, ile i od czego płacimy składki — ostrzega.
Część ekspertów zwraca uwagę, że siła nabywcza emerytur jednak wzrośnie. Według wyliczeń przeciętna emerytura w 2080 r., po uwzględnieniu inflacji, wyniesie ok. 3 tys. 800 zł wobec dzisiejszych 3 tys. 100 zł. — Stopy zastąpienia się nie je — liczy się realna siła nabywcza świadczeń — tłumaczy Paweł Wojciechowski z Instytutu Finansów Publicznych.
Czy jest ratunek? Eksperci wskazują na konieczność działań w trzech obszarach: dłuższa praca (choć podwyżka wieku emerytalnego nie jest politycznie możliwa), dodatkowe oszczędzanie w IKE i IKZE oraz przede wszystkim poprawa demografii. — Bez zwiększenia liczby osób na rynku pracy albo system będzie mało wydolny, albo emerytury bardzo niskie — ostrzega Barbara Socha z prezydenckiej Rady Rodziny i Demografii.
Źródło: Fakt.pl, Money.pl












Dodaj komentarz