Kasowy PIT to możliwość rozliczania przychodu przez przedsiębiorców dopiero po otrzymaniu płatności.
– Mam dobrą informację. Koalicja 15 października ma już gotowe projekty i plan działania, aby wprowadzić projekty takie jak kasowy PIT. Przedsiębiorcy zapłacą podatek dochodowy dopiero po otrzymaniu środków z tytułów zapłaconej faktury, a nie samej faktury. Czekali na to przez lata – mówił Donald Tusk pod koniec 2023 roku.
Nowa ulga zaczęła obowiązywać w 2025 roku. Po roku widać jednak, że nie cieszy się popularnością wśród przedsiębiorców.
Ulga rządu działa od roku. Mało kto z niej korzysta
Kasowa metoda rozliczania PIT miała być odpowiedzią na problem podatku płaconego od pieniędzy, których przedsiębiorca faktycznie jeszcze nie otrzymał. Dzięki temu rozwiązaniu przychód nie musi być wykazywany w chwili wystawienia faktury, lecz dopiero po realnym wpływie należności. W praktyce oznacza to brak konieczności odprowadzania podatku od niezapłaconych faktur.
Wprowadzona metoda była dostępna wyłącznie dla mikroprzedsiębiorców, których przychody w 2024 roku nie przekroczyły 1 mln zł i którzy nie prowadzą pełnych ksiąg rachunkowych. Z kasowego PIT wyłączono firmy działające w formie spółki cywilnej i jawnej.
Ministerstwo Finansów szacowało, że z kasowego PIT mogłoby skorzystać około 2,3 mln podatników. Dane po pierwszym roku obowiązywania przepisów pokazują jednak, zena koniec 2025 roku w Centralnym Rejestrze Podmiotów Krajowej Ewidencji Podatników (CRP KEP) odnotowano zaledwie 2,8 tysięcy podmiotów, które zadeklarowały tę metodę rozliczenia.
Aby zwiększyć popularność ulgi, resort Finansów zdecydował się na rozszerzenie dostępu do kasowego PIT, a limit przychodów został podniesiony z 1 mln zł do 2 mln zł.
Źródło: Money.pl|DoRzeczy.pl












Dodaj komentarz