Narodowy Fundusz Zdrowia zmaga się z poważnym problemem w kontekście sanatoriów. Rezygnacje z wyjazdów na turnusy lecznicze to już prawdziwa plaga, która daje o sobie znać zwłaszcza zimą. Pacjenci często usprawiedliwiają się błahymi powodami.
Tylko w 2025 roku (od stycznia do października) na 322 tys. skierowań, aż 2084 pacjentów nie dojechało do sanatoriów – podaje „Fakt”. Problem jest tym bardziej zaskakujący, gdyż pacjenci często skarżą się na długi czas oczekiwania na wyjazd – aktualnie wynosi on od ok. 9 do nawet 10 miesięcy.
NFZ ma problem. Pacjenci nie docierają do sanatoriów. Powody mogą zaskakiwać
Zaskakuje nie tylko skala zjawiska, ale także powody, jakie pacjenci podają, tłumacząc rezygnację z zaplanowanego turnusu w sanatorium. „Fakt” podaje, że to przede wszystkim preferowanie uzdrowisk położonych nad morzem.
Nie bez znaczenia jest również okres przydzielonego turnusu. Pacjenci nie lubią wyjeżdżać zimą, gdy dni są krótsze a pogoda i temperatura na zewnątrz nie dopisują. Zasłaniają się koniecznością ogrzewania domu, śliską nawierzchnią mogącą skutkować złamaniem kończyn lub innym urazem, krótszym dniem, koniecznością zabrania ze sobą większej ilości odzieży, ryzykiem przeziębień. Pojawiają się nawet takie usprawiedliwienia, jak wcześniej zaplanowane wakacje w tzw. ciepłych krajach.
Wiceminister zdrowia wprost: Sytuacje trudne do zaakceptowania
Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, w odpowiedzi na interpelację poselską, mówi, że „skala tzw. niedojazdów od lat jest wysoka i urzędnicy nie mają sposobu, jak z nią walczyć”. „Tak jak w innych rodzajach świadczeń zdrowotnych, brak jest mechanizmów dyscyplinujących pacjentów, którzy nie ponoszą odpowiedzialności w przypadku niestawienia się na leczenie bez uprzedniej informacji o rezygnacji” – podnosi.
„W przypadku leczenia uzdrowiskowego trudną do zaakceptowania normą są sytuacje, gdy pacjenci wnioskują, a nawet żądają zmiany terminu / miejsca leczenia, z uwagi na okoliczności inne niż medyczne, pomijając aspekt medyczny (wskazania medyczne), który jest podstawowym kryterium kwalifikacji do leczenia” – dodaje.
Jak tłumaczy, tego typu sytuacje nie występują w takiej skali w innych świadczeniach medycznych (np. rehabilitacji leczniczej), gdzie pacjenci potrafią dostosować się do wyznaczonych terminów tak, aby móc skorzystać z leczenia.
Czy można zmienić termin turnusu w sanatorium?
Co prawda można wnioskować do NFZ o zmianę daty wyjazdu, jednak swoją prośbę należy dobrze umotywować oraz przesłać dokumenty, które uwiarygadniają ją. Trzeba jednak pamiętać, że taki wniosek fundusz każdorazowo traktuje jako rezygnację z wyjazdu.
Za zasadne najczęściej uznaje się prośby o zmiany terminu w takich przypadkach jak:
-
nagłe wypadki losowe;
-
nagła choroba (np. pobyt w szpitalu);
-
ważne sytuacja rodzinne i życiowe (np. planowe leczenie, ślub bliskiej osoby).
W przypadku nadesłania nowej, aktualnej dokumentacji medycznej oceny zasadności rezygnacji dokonuje lekarz specjalista zatrudniony w oddziale. Jeżeli NFZ pozytywnie rozpatrzy wniosek, pacjent otrzyma nowy termin leczenia. Taka prośba może jednak zostać odrzucona, nawet jeśli wynika z nagłego pogorszenia się stanu zdrowia pacjenta, co potwierdzają dołączone do wniosku dokumenty. Stanie się tak wtedy, gdy w danym województwie jest długa kolejka osób oczekujących na wyjazd do sanatorium.
Jeśli chodzi o miejsce leczenia, pacjent nie może żądać, aby odbyło się w ośrodku, które sobie upatrzył. Jednak może zasugerować w piśmie do NFZ region lub miejscowości, które np. znajdują bliżej jego miejsca zamieszkania. Powinien wyjaśnić, dlaczego zależy mu na tym, aby kuracja obyła się w tym, a nie innym województwie, np. wskazując na trudności z dotarciem, długi i męczący czas podroży, który ze względu na określone dolegliwości może odbić się na jego zdrowiu. Nie ma jednak gwarancji, że NFZ uzna taką prośbę za zasadną.
Źródło:interia.pl












Dodaj komentarz