— Trochę tego nie rozumiem — powiedziała w rozmowie z Onetem Anna Maria Żukowska, komentując słowa Donalda Tuska, który stwierdził, że „możliwość zmiany formy zatrudnienia przez urzędnika bez pytania o zdanie pracodawcy, zatrudnionego i bez wyroku sądu to zły pomysł”. Przewodnicząca klubu Lewicy dodała jednak, że patrzy na wpis premiera „dość optymistycznie”. Z kolei w mediach społecznościowych zwróciła się do premiera, „aby się nie zmieniał w konfederatę”.
Spór wokół ustawy dotyczącej Państwowej Inspekcji Pracy wybuchł podczas ostatniego posiedzenia rządu w 2025 r. Jak informowało TVN24, Donald Tusk miał poczuć się oszukany. Chodziło o przepisy mające wzmocnić PIP w walce z zatrudnianiem na umowy cywilnoprawne czy B2B.
Donald Tusk skomentował sprawę ustawy w czwartek we wpisie na portalu X. Podkreślił, że dyskutowane zmiany są złym pomysłem. „Możliwość zmiany formy zatrudnienia przez urzędnika bez pytania o zdanie pracodawcy, zatrudnionego i bez wyroku sądu to zły pomysł” — ocenił premier.
„Naszym zadaniem jest uwolnienie gospodarki i obywateli od nadmiernych regulacji i biurokracji. Znajdziemy lepsze sposoby ochrony pracowników” — dodał we wpisie.
Anna Maria Żukowska: jak widać, jest do czego wracać
O „lepsze sposoby”, o których mówił premier Donald Tusk zapytaliśmy posłankę Lewicy Annę Marię Żukowską. — Naszym zdaniem najlepszym sposobem jest silna i wydolna Państwowa Inspekcja Pracy. Od tego jest, aby móc przeprowadzać kontrole. Jeśli teraz może przeprowadzić kontrolę w statystycznie jednym przedsiębiorstwie raz na kilkanaście lat, bo nie ma więcej pracowników, to ta kontrola jest iluzoryczna — wskazała.
— Możemy rozmawiać o innych rozwiązaniach, takim jak ten pierwotny, czyli składkowaniu wszystkich umów tak samo. Myślę, że jest wiele rozwiązań, ale ten wpis premiera traktuję dość optymistycznie, ponieważ wcześniej mówił, że nie ma tematu. Jak widać, jest do czego wracać. W takim razie możemy rozmawiać. Mam nadzieję, że uda się doprowadzić, aby to był projekt rządowy, co jest ważne z punktu widzenia kamienia milowego — oceniła w rozmowie z Onetem przewodnicząca klubu Lewicy.
Spór wokół ustawy o PIP. „Mało prawdopodobne, że premier to odkrył w »dzień zero«”
Anna Maria Żukowska przekazała również, że premier nie ostrzegał Lewicy przed swoją decyzją. — Trochę tego nie rozumiem, ale ja nie jestem w rządzie. Wiem, że prace toczyły się w rządzie przez siedem miesięcy. Projekt był wielokrotnie zmieniany, zgodnie z wytycznymi stałego komitetu Rady Ministrów i przeszedł wszelkie procedury — powiedziała.
— W tym procesie brali udział minister finansów, minister Berek. Nie można powiedzieć, że ktoś czegoś nie wiedział. Było wiele miesięcy, aby się dowiedzieć. Wszyscy ministrowie składali uwagi. Mało mi się wydaje prawdopodobne, że dopiero „w dzień zero”, czyli na pierwszym posiedzeniu rządu w nowym roku pan premier odkrył, o co chodzi w tym projekcie — skwitowała w rozmowie z Onetem.
Kulisy sporu Lewicy i Donalda Tuska
Anna Maria Żukowska zabrała również głos w mediach społecznościowych, gdzie zwróciła się do premiera Tuska. „Pańskim zadaniem jest zapewnienie obywatelom poczucia, że państwo stoi po ich stronie. Proszę się nie zamieniać w konfederatę. Już Rafał Trzaskowski próbował, ale wyszło jak wyszło” — napisała.
Według ustawy inspektorzy PIP, wchodząc do zakładu pracy, mogliby wskazać pracownika zatrudnionego na umowie śmieciowej, jako tego, którego umowa ma zostać przekształcona w etat. Projekt był już omawiany na posiedzeniu rządu i wówczas odrzucono pomysł wdrożenia zaproponowanych przepisów. Mimo to ponownie znalazły się one w projekcie ustawy, co spowodowało oburzenie premiera.
Źródło: onet.pl












Dodaj komentarz