Niektórzy „kandydaci” na prezydenta są powiązani? „Występują na dziwnych kanałach na YouTubie”

niezależny dziennik polityczny

Rosną obawy o prawidłowy przebieg wyborów prezydenckich. Jak alarmuje Maciej Czapluk z Polityki Insight, rekordowa liczba zgłoszonych komitetów, zamieszanie wokół legalności izby Sądu Najwyższego, a także wpływy wywiadów obcych krajów mogą wywołać chaos.

  • W wyborach prezydenckich w 2025 roku zgłosiła się rekordowa liczba komitetów – aż 53. Dotychczas największa liczba zarejestrowanych komitetów wynosiła 17; 
  • Zdaniem Macieja Czapluka z Polityki Insight może to rodzić pewien chaos, zwłaszcza że wszelkie odwołania i ważność wyborów stwierdza nieuznawana izba Sądu Najwyższego; 
  • Do tego ekspert nie ma wątpliwości, że w polskie wybory będą próbować ingerować obce służby.

24 marca zakończyła się rejestracja komitetów wyborczych kandydatów na prezydenta. Było ich najwięcej w historii, bo aż 53. PKW zarejestrowała 44 komitety, a dziewięć wniosków zostało odrzuconych. Są to wnioski kandydatów: Grzegorza Niedźwieckiego, Marii Leśniak-Wojciechowskiej, Dariusza Staszczaka, Artura Szostaka, Krzysztofa Kaszewiaka, Zbigniewa Burzyńskiego, Eugeniusza Sendeckiego, Sławomira Grzywy i Krzysztofa Sambergera. Do zarejestrowania komitetu potrzebny był tysiąc podpisów.

Zdaniem Macieja Czapluka z Polityki Insight rekordowa liczba komitetów rodzi pewne zagrożenia. Nawet jeśli większości z nich nie uda się zebrać wymaganej liczby 100 tys. podpisów, aby zarejestrować kandydata na prezydenta. Mają na to czas do 4 kwietnia, do godziny 16. Ale zarówno od decyzji o niezarejestrowaniu komitetu, jak i kandydata przysługuje odwołanie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. – To może tworzyć zamęt. Bo można założyć, że siłą rzeczy tych odwołań będzie więcej. I że to też będzie powodowało błędy, co może zostać przedstawione jako próba utrącania tych kandydatów – wskazał w rozmowie z tokfm.pl starszy analityk ds. prawnych.

Zwłaszcza że, w jego ocenie, to nie przypadek, że akurat teraz jest ich aż tak dużo. – Nie ma na to jasnych dowodów, ale pewne rzeczy mogą wskazywać, że ci kandydaci są ze sobą jakoś powiązani – np. występują w dziwnych kanałach na YouTubie albo są promowani przez jakieś dziwne grupy w internecie – wskazał Czapluk. Jak zauważył, do tego często mają oni prorosyjskie i antyukraińskie poglądy.

Wybory 2025. Czy w Polsce może się powtórzyć wariant rumuński?

A wszyscy pamiętamy sytuację w Rumunii, gdzie unieważniono pierwszą turę wyborów, którą sensacyjnie wygrał prorosyjski kandydat Calin Georgescu. Zarzucono mu manipulacje w trakcie kampanii, nieprzejrzyste finansowanie oraz nieuczciwe wykorzystanie sieci społecznościowych, które miało przyczynić się do jego nieproporcjonalnie dużej ekspozycji w mediach i w efekcie zaskakująco wysokiego wyniku (23 proc.). Jego kampania miała być wsparta z zewnętrz, w domyśle – przez Rosję.

Analityk Polityki Insight nie ma wątpliwości, że wrogie służby będą chciały wpłynąć na wybory również w Polsce. – Jeśli by przyjąć, że ta liczba zgłoszonych komitetów nie jest przypadkowa, to trzeba by szukać, komu może zależeć na tym, żeby taki zamęt wprowadzać. Tu odpowiedź wydaje się dosyć oczywista, że chodzi o wrogie państwa ze Wschodu. A ich ingerencja niewątpliwie będzie. Pytanie tylko, w jakim stopniu. Czy będą to np. jakieś próby włamania do systemu Krajowego Biura Wyborczego, czy Państwowej Komisji Wyborczej, czy po prostu wzmożona działalność pseudoinformacyjna w internecie – powiedział Czapluk.

Zdaniem rozmówcy tokfm.pl oprócz działań propagandowych możliwe są też działania wchodzące w sferę realną, które bardzo wzburzyłyby i podzieliły społeczeństwo. – Można sobie wyobrażać sytuacje, gdzie np. obywatel jakiegoś kraju ze Wschodu dokonuje poważnego przestępstwa. Tego typu warianty można mnożyć – zaznaczył.

I dodał, że istotną kwestią jest wobec tego, na ile państwo polskie jest gotowe na tego typu scenariusze. Pod koniec stycznia wicepremier Krzysztof Gawkowski przedstawił plan ochrony wyborów prezydenckich – tzw. parasol wyborczy. – To rosyjskie służby specjalne z pełną premedytacją, ale również z planami operacyjnymi, chciały i mają zamiar wpływać na polską kampanię prezydencką – powiedział wówczas minister cyfryzacji. Ochrona wyborów ma polegać m.in. na monitoringu treści dezinformacyjnych, szkoleniach dla komitetów wyborczych, dziennikarzy oraz osób organizujących wybory, dodatkowej ochronie aplikacji krytycznych oraz darmowych narzędziach do diagnozy cyberbezpieczeństwa. – Miejmy nadzieję, że wszystko jest tak, jak to Gawkowski przedstawia – że jest faktycznie jakiś zespół ludzi i jakiś plan – wskazał Czapluk.

Powyborczy chaos. Kto orzeknie o ważności wyborów prezydenckich?

A to nie koniec problemów. Według eksperta wybory może zdestabilizować także sytuacja na własnym podwórku. Bo zarówno w kwestii odwołań od niezarejestrowania kandydatów i komitetów, jak i ważności wyborów ma orzekać nieuznawana Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. W ostatnim czasie izba ta orzekła, że PKW powinna przyjąć sprawozdanie finansowe PiS-u i wypłacić partii Kaczyńskiego subwencję z budżetu. Przypomnijmy, że 10 marca Andrzej Duda zawetował zaś ustawę incydentalną, która zakładała, że ważność wyborów stwierdzi 15 sędziów z najdłuższym stażem w SN.

– Dwie strony mają tu swoje racje. Bo z jednej strony faktycznie jest tak, że w przypadku kilkorga wyborów, w tym tych wygranych przez obecną koalicję, ta izba jednak orzekała o ich ważności i nic się tam takiego nie działo. Ale po tym, co się stało, jeśli chodzi o to sprawozdanie finansowe PiS, pewnie już rządzący nie zdecydują się jej powierzyć stwierdzenia ważności tych wyborów. Więc prawdopodobnie zastosują manewr przedstawiony przez prof. Marka Chmaja – ocenił ekspert Polityki Insight.

Jak tłumaczył, zgodnie z pomysłem tego konstytucjonalisty ustawa wskazująca skład sądu, który orzeknie o ważności wyborów, miałaby zostać podpisana już po objęciu urzędu przez nowego prezydenta. – Ale to jest moim zdaniem kontrowersyjne i społecznie wątpliwe. Bo jednak w sytuacji, w której będą jakieś protesty i nieprawidłowości, bo takowe zawsze są, ten prezydent obejmuje urząd. Po podpisaniu przez niego ustawy ci sędziowie się zbierają, biorą te wszystkie protesty, sprawozdanie od PKW i na tej podstawie orzekają o tym, że wybory były ważne. Przy czym to będzie już trzy miesiące po wyborach. W sytuacji takiej polaryzacji, tak ostrego sporu politycznego i tych wszystkich nieprawidłowości, które się mogą dookoła dziać, jest to kłopotliwe – podsumował Czapluk.

Źródło: tokfm.pl

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*